Wiadomości

Dwa mecze, dwie porażki..

2015-06-01

Escola Varsovia – Armado     10:1

Armado – AP11       2:8

Niewiele można napisać po ostatnich meczach z Barceloną i AP 11 bo nie dość że były one przegrane to często brakowało niezbędnej determinacji i woli walki. Awansując do najwyższej klasy rozgrywkowej i trafiając do tak silnej grupy zdawaliśmy sobie sprawę, że w meczach z takimi potentatami nasze braki w umiejętnościach będziemy musieli nadrabiać walką i zaangażowaniem. Niestety czasem o tym zapominamy i gdy brakuje tych elementów wydarzenia na boisku wymykają nam się z rąk a to nie przystoi klasowej drużynie.

O ile po meczu z Escolą można stwierdzić, że nie wszystko było złe, ponieważ chłopcy robili co w ich mocy aby dorównać i zatrzymać najlepszą drużynę na Mazowszu. Grali odważnie od własnej bramki, starali się rozgrywać piłkę, nie było paniki co cechuje poukładane, dojrzałe zespoły. Oczywiście ambitna gra niesie ze sobą ryzyko błędów, które nam się zdarzały i wielokrotnie pomagaliśmy utytułowanemu przeciwnikowi w zdobywaniu kolejnych bramek. Jednak cieszy mnie fakt, że pokazaliśmy odwagę, nie szliśmy na łatwiznę czekając na najwyższy wymiar kary , mieliśmy swoje sytuację a rozmiary porażki powinny być nieco niższe(niewykorzystany karny, proste błędy w defensywie)

Co prawda wysoko przegrany mecz chluby nie przynosi, ale z Escolą wysoko przegrywają wszyscy, tym bardziej powinniśmy docenić remis w pierwszym meczu, który jeszcze bardziej zmobilizował rywali.

Mecz z AP11 to już zdecydowanie inny temat. Mecz innej rangi, to w nim mieliśmy walczyć do końca o zwycięstwo, szczególnie po dosyć równym pierwszym meczu na wyjeździe (2:4). Po szalonym tygodniu turniejowym, gdzie w pocie czoła walczyliśmy w UEFA Mini League, były co prawda pewne obawy o siły, odpowiednie nastawienie i formę- grając w klatce trudno było mówić o doskonaleniu gry zespołowej- jednak mocno się motywowaliśmy uświadamiając sobie szansę, która przed nami się otwiera(walka o 3 miejsce).

Niby wszystko było ok, a już początek meczu szybko sprowadził nas na ziemię. Różnica między zespołami była kolosalna- jedni zdeterminowani, poukładani wiedzący co chcą grać a drudzy..hmm.. jakby nie dojechali na ten mecz. Wszystkie elementy, na które zwracaliśmy uwagę przed meczem- konieczność odpowiedniego krycia, granie blisko rywala, nie „na raz”, odpowiednia asekuracja a przede wszystkim walka do upadłego w tym meczu nie wystąpiła.

Oczywiście można to tłumaczyć faktem, iż rywal na wiele nam nie pozwolił rozgrywając chyba najlepsze 30 minut w tym sezonie(wygrywał mnóstwo pojedynków 1x1, celnie dośrodkowywał, był skuteczny a przede wszystkim szalenie zdeterminowany) a my chyba nie wróciliśmy do siebie po zmaganiach turniejowych i zielonych szkołach. Nie tłumaczy to jednak podejścia do meczu i braku zaangażowania, który nie przystoi klasowej drużynie. W sobotę nawet nasze „filary” Kuba, Krystian, Szymek byli cieniem siebie a że potrafią zdecydowanie więcej to chyba nikt nie ma wątpliwości.

Trudno po takim meczu powrócić do rzeczywistości, ponieważ ciężka praca jaką wykonujemy na treningach nie powinna pozwalać na takie przejście obok meczu. Oczywiście każdy wie, że mierzymy się z najlepszymi drużynami o zdecydowanie większym potencjale i gdy walczymy, nikt nie ma pretensji nawet po przegranym wysoko meczu jednak tej determinacji w sobotę zabrakło.

No cóż najlepszą okazją do poprawy i zmazania tej plamy będzie wtorkowy mecz z Hutnikiem, który podejdzie do tego spotkania szalenie zmobilizowany ponieważ to jego ostatnia szansa na punkty w tej grupie. Pytanie tylko czy chłopcy otrząsną się z ostatniej porażki, uwierzą w siebie i zostawią serce na boisku…


Porażka po walce...

2015-05-11

Delta Warszawa - KS Armado   6:0

Do niedzielnego meczu z Deltą podchodziliśmy po okresie pauzy w rozgrywkach ligowych a zarazem czasie solidnej, obiecującej pracy na treningach na których widać było pełne zaangażowanie i coraz większą dojrzałość w prowadzeniu gry.

Mieliśmy zatem powody patrzeć w przyszłość z optymizmem choć nie robiliśmy sobie wielkich nadziei na zwycięstwo ponieważ przyszło nam się mierzyć z pierwszą, do tego eksportową drużyną jednego z najmocniejszych klubów na Mazowszu.

Założyliśmy sobie walkę, grę pressingiem a po odbiorze spokojną grę piłką w rozegraniu. Początek wyglądał bardzo obiecująco, tak że ręce same składały się do oklasków co zostało również zauważone przez trenera Delty. Zabrakło tylko skutecznego strzału pozwalającego na przypieczętowanie tego dobrego okresu gry, kto wie jak wtedy potoczyłby się ten mecz.

Z czasem jednak przeciwnik odzyskał pewność i odpowiedni rytm, grając cierpliwie, dojrzale, stwarzając sobie kolejne sytuacje. Co prawda wybroniliśmy się z opresji ale nasza defensywa często popełniała proste błędy w ustawieniu tylko nakręcając rywala.

Druga odsłona to już bardziej uporządkowana gra obronie, lepsze krycie, asekuracja i próby spokojnego rozegrania od własnej bramki. Niestety paradoksalnie mimo to tracimy 3 bramki po własnych błędach indywidualnych co właściwie ustawia mecz. Szkoda ponieważ w tej części gry nie pozwalaliśmy na wiele przeciwnikowi a bramki padły z naszych kiksów czy niecelnych podań przy wyprowadzeniu itp.

Kolejne dwie kwarty to, podobnie jak druga, próby odgryzania się Delcie i trzeba zaznaczyć, że przynosiły one konkretne sytuacje bramkowe. Niestety w tym dniu brakowało spokoju pod bramką przeciwnika, odpowiedniej decyzji i skuteczności. Szkoda bo chłopcy swoją postawą w pełni zasłużyli na 2-3 bramki a wtedy wynik wyglądał by zupełnie inaczej.

Mimo wszystko jestem zadowolony z ich dzisiejszej postawy. Było widać, że chcą, że zostawiają serce na boisku jednak czasem to nie wystarcza, poza tym trudno jest biegać przez 60 minut za piłką. Delta w ocenie trenera zagrała dziś najlepszy mecz w rundzie a to musiało oznaczać różnicę poziomów. My oczywiście nie ustrzegliśmy się paru błędów, kilka rzeczy mogliśmy zrobić lepiej, choćby strzelić 2-3 bramki jednak na dużo więcej nie było nas dziś stać. Cieszy mnie to że po stracie 3 goli nie stanęliśmy i nie straciliśmy ochoty do gry tylko graliśmy do końca, w tak trudnym meczu staraliśmy się grać piłką, angażować w rozegranie obrońców, zmieniać tempo gry, a to zaprocentuje na przyszłość. Oczywiście łatwiej jest każdą piłkę wykopywać jak najdalej od naszej bramki i może finalnie przegrać mniejszą różnicą goli ale co to wniesie do rozwoju tych chłopców?!

Dlatego jeszcze raz proszę o powstrzymanie się od podpowiedzi i doradzania chłopakom w kwestii ich gry a skupienie się jedynie na dopingu i motywowaniu ich do wytężonej pacy.


Pewne, wysokie zwycięstwo

2015-04-28

Armado – Hutnik 8:0

To był mecz z kategorii tych za 6 ptk. Po ostatniej przegranej w końcówce z drużyną AP 11 pilnie potrzebowaliśmy punktów aby do końca walczyć o utrzymanie w piłkarskiej elicie czyli najwyższej klasie rozgrywkowej 2004 rocznika:)

Wiedząc, że trafiliśmy do najsilniejszej grupy, punktów musimy szukać w każdym meczu. Nie inaczej było tym razem, mimo braku 2 podstawowych zawodników - Żelaza i Norberta. Po ostatnim meczu, gdzie pod koniec zabrakło koncentracji, walki i chęci gry do przodu mocno motywowaliśmy się do poprawy tych elementów. Każdy miał dać z siebie wszystko a naszą grę ofensywną cechować miała dojrzałość i chęć gry piłką. Tak też się stało, może nie wszystko było idealnie, zabrakło spokojnego, cierpliwego rozgrywania piłki od własnej bramki(taką sytuację spowodowała głównie „wysoka” gra rywala), akcji z większą ilością podań ale i tak było na co popatrzeć. Było wiele ciekawych momentów, wiele składnych akcji, gry na 1-2 kontakty, były również super piłki prostopadłe i wyjście na wolne pole o co tak walczę od dłuższego czasu. Dobry mecz zagrał Krystian często zagrywając dokładne i przemyślane piłki otwierające drogę do bramki kolegom, Szymon, który strzelał i walczył będąc zawsze pod grą, Piotrek zgrywając dokładnie piłki nogą i głową jak rasowa „9” no i Marcel, który zdobył dwa gole po odważnej i skutecznej grze na skrzydle. Brawo!

To, co również bardzo mnie cieszy, to 2 gole zdobyte po rzutach rożnych i wiele kolejnych dobrych prób. To najlepszy dowód na to jak ważna jest dokładność w tym elemencie i systematyczna praca wykonywana na obozach i treningach.

Warto też podkreślić grę na zero z tyłu. Wreszcie twardą, konsekwentną i blisko przeciwnika. Oby wyglądała ona tak dobrze w każdym meczu, bo w tej grupie nie będzie łatwych spotkań i w każdym z nich musimy zbliżać się do naszego najwyższego poziomu, inaczej bardzo trudno będzie o korzystny rezultat.

Na koniec chciałbym pochwalić również rezerwowych, którzy w tym meczu mogli zaprezentować się w dłuższym niż zawsze wymiarze czasu. Pokazali, że robią stałe postępy i można na nich liczyć. To bardzo ważne w perspektywie zbliżającego się nowego sezonu i gry po dziewięciu na większym placu.


Ze zmiennym szczęściem...

2015-04-22

To był ciężki i trudny weekend dla naszej drużyny. Nie dość, że przyszło nam się mierzyć w lidze z kolejnym bardzo wymagającym przeciwnikiem to pechowo turniej UEFA Mini League, na który zostaliśmy zaproszeni przez miasto, odbywał się niemal w tym samym czasie. Niestety, mimo usilnych prób meczu ligowego nie udało się przesunąć tak więc byliśmy rozdarci między dwoma ważnymi wydarzeniami. Zależało nam na tym, aby potraktować dwie sprawy jak najbardziej poważnie dlatego zdecydowaliśmy się na rozegranie pierwszego meczu na turnieju w możliwie silnym składzie po czym szybko zapakowaliśmy się do aut i popędziliśmy na zmagania ligowe.

Na turnieju zostali chłopcy na co dzień mający mniej okazji do grania i było to dla nich wielkie wydarzenie. W końcu mogli dokonać czegoś wielkiego i zademonstrować swoje umiejętności. Szkoda, że chłopcy z pierwszego składu im nie pomogli, przegrywając w słabym stylu pierwszy mecz z ekipą Unii Warszawa 1:2. Nic to jednak dla nich ponieważ i bez tego stanęli na wysokości zadania wywalczając awans do rundy półfinałowej, która w maju zostanie rozegrana na Placu Zamkowym! Brawo chłopcy, jesteśmy z Was dumni!

Nasza jedynka po słabym meczu z Unią walczyła o punkty ligowe, które w kontekście utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej miały mieć decydujące znaczenie. Niestety po dobrym początku, straciliśmy 2 bramki po kuriozalnych błędach bramkarza, który de facto poza tym spisywał się bez zarzutu. To był nokaut jednak i tym razem potrafiliśmy się podnieść doprowadzając do remisu 2:2. Co prawda to gospodarze prowadzili grę ale my swoją determinacją nie pozwalaliśmy im na wiele grając blisko i agresywnie. Wyprowadzaliśmy też groźne kontry a parę akcji było iście książkowych.

Do połowicznego sukcesu zabrakło bardzo niewiele bo ok. 6 minut. Jednak 4 kwarta była tą najgorszą w naszym wykonaniu, brakowało walki, determinacji i gry w ofensywie. Skupialiśmy się tylko na obronie nie grając w piłkę, mnożyły się straty i niedokładności a to w końcu musiało się zemścić. Mimo wielu zmian i prób odmienienia postawy drużyny w ostatniej kwarcie nadal zostawialiśmy przeciwnikowi zbyt wiele miejsca. Być może zabrakło sił, być może koncentracji i determinacji, tak czy inaczej przegraliśmy ten mecz 2:4 i do domu wracaliśmy na tarczy. Szkoda bo był to jeden z decydujących o utrzymaniu meczy w tej rundzie.

Na koniec mała dygresja: Dla naszej drużyny bazującej od paru lat na stałej grupie chłopców, bez licznych naborów i selekcji awans do najwyższej klasy rozgrywkowej to ogromny, wręcz historyczny sukces. Gra w tak trudnej grupie to dla nich doskonała przygoda i możliwość zbierania cennych doświadczeń. Utrzymanie się w niej zaś będzie ekstremalnie trudne , dużo trudniejsze niż sam awans dlatego nie stawiajmy sobie konkretnych celów i nie twórzmy dodatkowej presji. Skupiajmy się i walczmy w każdym kolejnym meczu a wtedy nawet porażki nie będą powodem do wstydu.

Pamiętajmy jednak o jednym... aby walczyć z tak wymagającymi przeciwnikami, samymi liderami grup i do tego odnosić sukcesy musimy grać na maksimum swoich możliwości, zostawiać na boisku całe serce, jeżeli chociaż jeden z kluczowym zawodników obniża swoje loty ma to ogromny wpływ na drużynę a co za tym idzie na wynik końcowy. Nie mamy wielu równorzędnych, wyróżniających się zawodników na zmiany dlatego słabsze mecze będą się zdarzać, bo nie w każdym meczu będziemy gotowi wspiąć się na wyżyny naszych umiejętności.. Przeważnie problemem nie są aspekty techniczne, czy fizyczne a te psychologiczne i mentalne to one powodują, że często dany zawodnik nie jest w stanie zaprezentować 100% swoich umiejętności(patrz ostatni weekend).


Bo Armado nie pokona nawet słynna Barcelona!

2015-04-12

Armado - Escola Varsovia 2:2 (1:0)

Po długiej zimie a co za tym idzie czasie żmudnych przygotowań do sezonu przyszła pora na wznowienie rywalizacji ligowej. Każdy czekał na nią z utęsknieniem i dreszczem emocji ponieważ mecze o stawkę są solą futbolu a do tego pierwszy raz w historii Armado przyszło naszej drużynie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej i z najlepszymi ekipami w swoim roczniku. Los przydzielił nam chyba najtrudniejszą z możliwych grup z 3 zwycięzcami jesiennych rozgrywek Barceloną, Deltą Warszawa, i AP 11. Zadanie zatem jakie nas czeka jest ekstremalnie trudne, ale takie prestiżowe mecze to najlepsza nagroda dla tych chłopaków za pracę, którą wykonali na jesieni.

Cele na tę rundę- to walka i zaangażowanie w każdym meczu a także realizowanie założeń taktycznych nawet w starciu z najlepszymi. Jaki będzie tego efekt trudno powiedzieć choć na pewno utrzymanie się w tak silnej stawce będzie naszym ogromnym sukcesem, spadek też nie będzie żadnym dramatem więc do rywalizacji przystępujemy bez żadnej presji.

W pierwszej kolejce mierzyć mieliśmy się ze zdecydowanym faworytem tych rozgrywek i chyba najlepsza ekipą w tym roczniku na Mazowszu jak nie w Polsce, Escolą Varsovia, której bilans w zeszłej rundzie to 8-0-0 i bramki 99-4... Ostatnim szlifem przed tym spotkaniem miał być sparing z mocną ekipą Unii Warszawa, który zakończył się naszą minimalną porażką 2:3 mimo przewagi w całym spotkaniu i ogromnej liczbie sytuacji podbramkowych. Ten mecz pokazał, że mamy siły do biegania i pomysł na grę i widoczne są efekty naszej ciężkiej pracy.

Spotkanie z Escolą rozpoczęło się od zaciętej walki z obu stron. Więcej było biegania i asekuracji niż gry w piłkę, gdzieś podświadomie mając lęk przed siłą przeciwnika uciekaliśmy się do najprostszych środków nie próbując grać w piłkę, o co miałem do chłopaków spore pretensję. Trzeba jednak przyznać, że w pierwszej kwarcie mimo prowadzenia gry przeciwnik sporadycznie zagrażał naszej bramce a wynik 0:0 utrzymał się do końca pierwszej 15stki.

Druga odsłona to wreszcie nasza odważniejsza gra i pierwsze sytuacje bramkowe. Brakowało nam jednak spokoju i wykończenia. Wychodząc na pozycję strzelecką „podpalaliśmy się” oddając nieprzygotowane strzały. Jednak ta kwarta toczyła się pod nasze dyktando i to my raz po raz niepokoiliśmy bramkarza Escoli. W końcu dopięliśmy swego za sprawą pięknego uderzenia Marcela Żelaznego z rzutu wolnego i sensacyjnie objęliśmy prowadzenie w tym meczu. Były kolejne sytuacje bramkowe jednak po pierwszej połowie gry wynik nie uległ zmianie.

3 i 4 kwarta to naturalnie pogoń za wynikiem drużyny gości i stały ich napór. My niepotrzebnie za bardzo się cofnęliśmy, pragnąc utrzymać jednobramkowe prowadzenie. W tej połowie tworzyliśmy niewiele, szkoda, ponieważ przez to nie dawaliśmy chwili wytchnienia naszej parze obrońców, która grała dziś twardo, zdecydowanie i bezbłędnie. Z czasem przeciwnik był coraz groźniejszy i coraz częściej zagrażał naszej bramce, dlatego mimo świetnej postawy naszego bramkarza w końcu skapitulowaliśmy tracąc jedną a potem, po naszym nieudanym kontrataku, który o mały włos zakończyliśmy zdobyciem gola, drugą bramkę, po prostym błędzie w wyprowadzaniu piłki zaledwie 6 minut przed końcem meczu…

Jednak to nas nie podłamało, rządza i wiara w odrobienie tego wyniku była ogromna, mimo szalonej radości zawodników z Barcelony udało się wywalczyć rzut wolny i ponownie zaskoczyć bramkarza gości. Głównym bohaterem ponownie stał się Marcel, który chwilę potem utonął w uściskach kolegów. Tak zakończył się nasz pierwszy mecz w tej piekielnie wymagającej grupie. Ten wynik to wielki sukces naszej drużyny i nagroda za ogromną pracę, którą chłopcy wykonali w tym meczu. Za to chyle przed nimi czoła i jestem dumny z walki, którą podjęli. Oczywiście, że Escola miała więcej z gry, więcej jakości i umiejętności, jednak i my mieliśmy swoje sytuacje, staraliśmy się grać od własnej bramki i przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się o zwycięstwo- zabrakło paru minut. Przede wszystkim zostawiliśmy dziś na boisku całe serce, graliśmy mądrze i konsekwentnie w defensywie wzajemnie się asekurując, co przyniosło pożądany efekt.

Dziękujemy naszym przeciwnikom za grę, szanujemy ich dlatego przykro było słuchać usprawiedliwień zrzucanych na jakość trawy(na boisku świeżo po regeneracji) , wagę piłek i pracę sędziego. Jednak puszczamy je w niepamięć i już rozpoczynamy przygotowania do kolejnego arcyważnego meczu wyjazdowego z AP 11, który odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 11.


Sparing z Polonezem i turniej Jabłonna Cup

2015-03-24

Ostatnie dwa weekendy to kolejne sprawdziany naszej drużyny a tym samym ostatni etap przygotowań do niebawem rozpoczynających się rozgrywek ligowych. Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, gramy tylko z najlepszymi, głównie zwycięzcami swoich grup. 
Tydzień temu przyszło nam się mierzyć z ekipą Poloneza Warszawa, która przebojem wygrała rozgrywki w swojej grupie.  Był to bardzo wymagający przeciwnik ale tylko od takich możemy się czegoś nauczyć. Cieczy fakt, iż po raz kolejny pokazaliśmy wysoki poziom, dojrzałość i nieustępliwość. Po słabym początku, przegrywając już 0:3 potrafiliśmy się podnieść, narzucić swój styl gry i zdominować przeciwnika, efektem czego było nasze  kilkubramkowe prowadzenie, które utrzymywało się praktycznie do końca spotkania. Niestety w końcówce już kolejny raz wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie i dekoncentracja, która doprowadziła do straty paru bramek a w efekcie do wyniku na pograniczu remisu.

Miniona sobota zaś to bardzo silnie obsadzony turniej Jabłonna CUP, w którym to wystąpili praktycznie sami zwycięzcy swoich grup m.in. Polonia Warszawa, Olimpia Warszawa, KS Ursus, Legionovia, Polonez Warszawa, AP 11, Viktoria Sulejówek- swoista liga mistrzów :) Do tego zacnego grona została zaproszona również nasza drużyna dla której miał być to jeden z ostatnich sprawdzianów przed zbliżającymi się rozgrywkami.Turniej poza mocną obsadą został bardzo dobrze zorganizowany. Do dyspozycji mieliśmy 2 boiska trawiaste a także orlika, na których rywalizowały drużyny podzielone na 3 grupy. Jak się finalnie okazało trafiliśmy do tej najmocniejszej z murowanym faworytem Olimpią Warszawa a także Viktorią Sulejówek z której to dalszej fazy turnieju wyszło aż 4 drużyny!!Nie przestraszyło to jednak chłopaków, którzy przyzwyczajeni j do walki z najlepszymi podjęli rękawicę i wygrali 3 z 4 spotkań pokonując m.in. faworyzowane Olimpię 2:0 i Viktorię 2:1 a także Białe Orły 1:0. W grupie ulegliśmy tylko FDA Wieliszew mimo przewagi w umiejętnościach a także w samym spotkaniu. Po raz kolejny zaważyło  nieodpowiednie podejście do meczu i zgubna pewność siebie..
Niemniej jednak ku naszej radości wygraliśmy swoją grupę i do ćwierćfinałów wyszliśmy rozstawieni. Niestety wylosowaliśmy najtrudniejszego z możliwych rywali Olimpię Warszawa, która to rządna rewanżu za grupową porażkę robiła wszystko aby pokazać swoją wyższość. Jednak i tym razem chłopcy nie pękli przed renomowanym rywalem i mimo słabszej gry mecz zakończył się wynikiem 0:0 co oznaczało serię rzutów karnych.Te, jak i samo spotkanie, były bardzo zacięte i emocjonujące. 
Parokrotnie wystarczyło strzelić celnie aby wygrać, jednak jak na złość ta sztuka się nam nie udawała. Programowe 3 serie nie wyłoniły zwycięzcy podobnie jak i dodatkowa 4. Dopiero w piątej serii ulegliśmy, pechowo przegrywając awans do najlepszej czwórki turnieju. Szkoda tym większa, że losując każdą z pozostałych drużyn prawdopodobnie nie mielibyśmy większych problemów z awansem…
Jednak nie miejsce jest tu najważniejsze a sama postawa chłopaków, którzy po raz kolejny udowodnili wszystkim a przede wszystkim sobie, że mogą zaliczać się do grona najlepszych drużyn w swoim roczniku rywalizując i wygrywając z wielkimi klubami z wieloletnią tradycją.Sama gra może nie powalała na kolana, w wielu momentach graliśmy chaotycznie, nerwowo i zapominaliśmy o naszych założeniach jednak w decydujących momentach stawaliśmy na wysokości zadania. Nie brakowało zaangażowania i walki a przede wszystkim sił do biegania co cieszy, szczególnie w perspektywie zbliżającej się rundy wiosennej. Brakowało za to ogrania na trawie i na dużym boisku, brakowało także stabilizacji i kontrolowania wydarzeń boiskowych, widać że dopiero wychodzimy z hali i potrzeba jeszcze kilku treningów aby wejść w odpowiedni rytm. 
Tak czy inaczej  należą się chłopakom wielkie słowa uznania, wygrać tak silną grupę i znaleźć się w gronie najlepszych nie da się przypadkiem!

Dobry sprawdzian ze Zniczem Pruszków..

2015-02-22

Armado - Znicz Pruszków I 6:10 uśredniona wersja wyniku(padało ich wiele) :)

Po takim meczu najłatwiej byłoby napisać, trudno, przegraliśmy z klasowym zespołem, jednym z najlepszych na Mazowszu mającym 3 albo nawet 4 drużyny w danym roczniku. Jednak tego nie zrobię ponieważ uważam, że mimo braku Krystiana, naszego kapitana i kluczowego zawodnika piłkarsko wcale nie byliśmy gorsi od przeciwnika. Powiem więcej, pierwsze dwie kwarty były zdecydowanie lepsze w naszym wykonaniu, chłopaki stanęli na wysokości zadania, nie przestraszyli się klasowego rywala, bardzo dobrze i szybko operowali piłką, widać było spokój i pewność w ich decyzjach, szkoda tylko kolejnych niewykorzystywanych sytuacji, których było co niemiara.  Warto zaznaczyć, że mimo małego boiska obie drużyny starały się grać „piłką” budując swoje akcje od własnej bramki i wychodziło im to bardzo dobrze. Nie było kopaniny, paniki a górę wzięły umiejętności i pomysł na grę. Dziś brakowało nam szczęścia, zarówno w ofensywie jak i defensywie. „Znicz” ogromną większość bramek zdobył po strzałach z dystansu, które były praktycznie nie do obrony, my natomiast mając sytuację 100% nie potrafiliśmy skierować piłki do bramki, uderzając z kolei z dystansu strzelaliśmy słabo i prosto w dobrze dysponowanego bramkarza. Szkoda, bo do tej pory w sparingach robiliśmy to bardzo dobrze a ten element finalnie zaważył na dzisiejszym wyniku. Gdyby nie słaba skuteczność i jakość oddawanych strzałów pewnie mecz do samego końca toczył by się na pograniczu remisu ponieważ obie ekipy prezentowały zbliżony poziom. Pod koniec meczu pewnie brakowało nam trochę sił i jakość naszej gry spadła niemniej jednak cały czas odgryzaliśmy się rywalowi. To do czego mam największe pretensję to zbyt wiele miejsca pozostawianego przeciwnikowi przed polem karnym co umożliwiało mu oddawanie kolejnych bardzo skutecznych strzałów. Zabrakło też walki wśród naszych napastników, którzy nie odciążali grającego dziś bez zmiany Szymona. Reasumując, grając mocno osłabieni zaprezentowaliśmy się dziś bardzo dobrze, swoją szansę wykorzystał Maciek grając dojrzale i skutecznie, dobry mecz rozegrał ponownie Norbert, Łukasz i Marcel. Cieszy powrót po kontuzji Kuby, któremu dziś brakowało jeszcze sił a także postawa Szymona. Szkoda tylko nieadekwatnego do obrazu gry wysokiego wyniku ponieważ poziomem nie odstawaliśmy od renomowanego zespołu z Pruszkowa. 

Pracowity weekend

2015-02-16

To był pracowity weekend dla naszej drużyny. Chłopaki wykonali kawał dobrej roboty, sprawdzając się na tle silnych rywali a przede wszystkim przygotowując się w ten sposób do sezonu.

W sobotni ranek rozegraliśmy kolejny sparing tym razem z silną i rosłą drużyną OKS Start Otwock, która to rywalizując w rundzie jesiennej z klubami „poza Warszawskimi” nie dała im szans. To silny, poukładany zespół, który okazał się świetnym sparingpartnerem.

To był bardzo pożyteczny sprawdzian. To, co cieszy najbardziej to mądrą, dojrzała i składna gra. W sobotę udowodniliśmy, że potrafimy grać piłką i realizować przedmeczowe założenia nawet z tak silnymi ekipami i na tak małym boisku. Brawo! Praktycznie przez cały mecz nie było paniki w poczynaniach chłopaków, szybkiego i byle jakiego pozbywania się piłki, za to mądre przemyślane zagrania regularnie ćwiczone na treningach. To był chyba jeden z najlepszych meczy naszej drużyny stąd wysoki wynik 5:1 po regulaminowych czterech kwartach.  Na tym jak zawsze mieliśmy poprzestać tym bardziej, że nazajutrz czekał nas turniej i kolejna dawka sporego wysiłku jednak po namowach trenera drużyny przeciwnej zagraliśmy jeszcze dogrywkę, która zakończyła się remisem 6:6. W tym fragmencie gry już chyba trochę rozkojarzeni pozwoliliśmy przeciwnikowi na zbyt wiele a on oddając parę strzałów życia poszedł za ciosem i doprowadził do wyrównania. Tak czy inaczej nie wynik a gra jest tu elementem najistotniejszym a ta była dziś długimi fragmentami imponująca.

ARMADO - OKS START OTWOCK 5:1 po 4 kwartach 

(po doliczonym czasie gry 6:6)

W niedzielę wzięliśmy udział w turnieju UEFA mini League gdzie przyszło nam się mierzyć  z praktycznie wszystkimi dziesięcioma Ursynowskimi klubami. Trafiliśmy do zdecydowanie trudniejszej grupy gdzie poza głównym faworytem graliśmy z mocną drużyną klubu SNU i Orlika Kabaty. Od początku dobrze weszliśmy w turniej odprawiając po dobrej grze zespół Alfy 2:0(bramki:Szymon Falkiewicz, Piotr Tarnas) . Następnie przyszedł czas na rywalizację z faworytem turnieju drużyną Sempa złożoną z najlepszych zawodników 2004 i 2005 rocznika. Do spotkania podeszliśmy mocno skoncentrowani i od początku dało to odpowiednie efekty w postaci 3 klarownych sytuacji do strzelenia gola. Jednak mimo szczerych chęci i 100% okazji nic nie chciało wpaść do bramki lokalnego rywala. Niestety zgodnie z piłkarskim powiedzeniem o niewykorzystanych sytuacjach szybko zostaliśmy skarceni tracąc bramkę na 0:1, potem trochę zeszło z nas powietrze a mecz zakończył się nasza przegraną 0:3, która nijak nie odzwierciedlała boiskowych wydarzeń.

Jednak ta przegrana nie podłamała chłopaków, którzy spokojnie i po bardzo dobrej grze pokonali Orlika Ursynów 2:0(bramki: Norbert Wilk i Piotr Tarnas) a następnie zremisowali 0:0 po naszej przygniatającej przewadze z klubem SNU.

To dało nam wyjście z grupy  do półfinału z drugiego miejsca w którym już czekała na nas ekipa KS Ursynów z którą to na jesień mierzyliśmy się w lidze dwa razy odnosząc zwycięstwo.  Przed meczem organizator zarządził przerwę co trochę rozluźniło chłopaków i spowodowało ogólne rozkojarzenie. Mimo przedmeczowych uwag tyczących się skupienia i koncentracji i poważnego potraktowania rywala weszliśmy w ten mecz ospale, myślami będąc gdzieś w finale bo przecież gramy z drużyną z którą jeszcze nie przegraliśmy. To słono nas kosztowała ponieważ po paru minutach przegrywaliśmy już 3 bramkami. Jednak w tym momencie należą się słowa wyjaśnienia- przyszło nam się mierzyć nie tak jak wskazuje nazwa z ekipą KS Ursynów a drużyną Delty Warszawa, która na podstawie współpracy między klubami wystawiła na ten turniej 6 swoich najlepszych zawodników. Nie pisze o tym po to, aby usprawiedliwiać chłopaków, którzy oddali mecz bez walki i ze spuszczonymi głowami, zszokowani żegnali się z finałem. Taka postawa jest nie do zaakceptowania! Pisze o tym dlatego, żeby uświadomić, że wiedza na temat silnego przeciwnika pozwala odpowiednio przygotować się do meczu i taktycznie i mentalnie. Tu tego zabrakło, podeszliśmy do tego meczu bez odpowiedniej woli walki i koncentracji rywal nas wypunktował a my w tym meczu byliśmy tylko tłem. Dobrze, że na wiosnę w lidze przyjdzie nam ponownie rywalizować z ekipą Delty. Nie możemy obiecać wygranej bo to klasowy, bardzo dobrze poukładany zespół ale na pewno zrobimy wszystko aby podjąć rywalizację i pokazać, że ten wynik nie odzwierciedla naszych umiejętności.

W meczu o 3 miejsce walczyliśmy z zespołem Akademii Sportu w którym to chcieliśmy zmazać plamę z meczu półfinałowego i pokazać naszym kibicom, że potrafimy grać w piłkę nawet po takim nokaucie. Udało się to zrealizować w 100%, chłopcy  pełni złości wygrali pewnie i wysoko 4:0(bramki: Krystian Syta, Norbert Wilk, Szymon Falkiewicz x2). Na koniec odbierając piękny puchar i medale. 

Dziękuje im za walkę a Naszym Rodzicom za wsparcie i gorący doping, dzięki Wam po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy w ścisłej czołówce Ursynowskich klubów.

 Klasyfikacja końcowa UEFA Mini League Ursynów

1. SEMP Ursynów

2. KS Ursynów/Delta Warszawa

3. KS Armado

4. Akademia Sportu

Wysokie zwycięstwo z Hutnikiem na początek przygotowań!

2015-02-07

Armado-Hutnik Warszawa 11:5

Za nami pierwszy mecz sparingowy okresu przygotowawczego do rundy wiosennej.  Po zakończonych rozgrywkach ligowych chłopcy dostali wiele czasu na odpoczynek, szczególnie ten psychiczny od presji i trudów cotygodniowych zmagań ligowych. Poświęciliśmy go na okres roztrenowania i regeneracji a następnie czas pracy treningowej ukierunkowanej na poprawę sprawności ogólnej a także umiejętności techniczno-taktycznych.

Od lutego rozpoczynamy natomiast bezpośrednie przygotowania do Wiosny. Trenujemy bardziej intensywnie a do tego co weekend rozgrywać będziemy mecze kontrolne a także turnieje mające na celu przygotować  nas jak najlepiej do zmagań w bardzo trudnej grupie w której to przyjdzie nam się mierzyć na wiosnę.

Właśnie dlatego wszystkie zaplanowane sparingi grać będziemy z silnymi drużynami, od których będziemy mogli się wiele nauczyć.

Na pierwszy ogień poszła drużyna Hutnika Warszawa, która zajęła podobnie jak my 2 miejsce w swojej grupie awansując do grona najmocniejszych ekip 2004 rocznika. Mecz od początku przebiegał pod nasze dyktando, było widać ogromną ochotę do gry, walkę i determinację. To cieszy ponieważ na takiej postawie nam zależało w tym pierwszym po długiej przerwie meczu. Były również piękne bramki po mocnych uderzeniach z dystansu i poprawna gra w defensywie i to mimo poważnego osłabienia w wyniku kontuzji Kuby. Bardzo dobre zawody rozegrał Antek a także Łukasz wzmacniając  konkurencję w tej formacji. Brawo!

Zdecydowanie gorzej było z rozgrywaniem akcji ofensywnych. Oczywiście największym utrudnieniem jest fakt małego boiska ale dziś przez długie fragmenty nie było widać nawet chęci przyjęcia piłki do ziemi i pogrania nią na 1-2 kontakty. Nie było ruchu, zmiany stron i grania przez obrońców, o to miałem dziś największe pretensję do drużyny. Pojedyncze przemyślane, szybkie akcje to za mało, nie możemy opierać naszej gry tylko o indywidualne umiejętności czy też słabość przeciwnika, tym bardziej, że potrafimy grać piłką bardzo dobrze.

Pamiętajmy jednak  że było to dopiero pierwsze przetarcie po długiej przerwie dlatego cieszmy się wynikiem i odpowiednim zaangażowaniem chłopaków, mamy jeszcze sporo czasu do poprawy mankamentów i niedociągnięć.

Harmonogram sparingowo-turniejowy LUTY

2015-02-04

Poniżej znajduje się harmonogram meczy kontrolnych i turniejów w lutym. Grafik treningów pozostaje bez zmian trenujemy:


Wtorek 19:30-21 Ubocze
Czwartek 18:30-20(chyba, że dojdą treningi bramkarskie) Dembowskiego
Piątek 18-19:30 Warszawianka(grupa A)

Jednocześnie informuje, iż od marca treningi czwartkowe będą odbywały się na boisku i będą to zajęcia głównie biegowe.

7 luty sobota- sparing z Hutnikiem Warszawa zbiórka godz. 11:30 Warszawianka

14 luty sobota-sparing z OKS Start Otwock zbiórka godz. 9:30 Warszawianka
15 luty niedziela- turniej UEFA MINI LEAGUE WARSAW godz. 9-15 Balon Koncertowa

21 luty sobota-sparing ze Zniczem Pruszków zbiórka godz. 9:30 Warszawianka
22 luty niedziela- turniej halowy Pruszków (do potwierdzenia)

28/1 marca WOLNE

Na wszystkie mecze i turnieje przedstawiane będą powołania na piątkowym treningu w zależności od frekwencji i oceny pracy na treningach.

Mamy 2 miejsce i awans do grupy najlepszych zespołów 2004 rocznika!!

2014-10-28

WKS Gwardia Warszawa – Armado 2:4

Ten sezon od początku był dla chłopców bardzo udany. Krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa chłopcy praktycznie przez całą rundę piastowali pozycję lidera w bardzo silnej grupie. Dali pokonać się dopiero w meczu rewanżowym z Polonią a ich grę cechowało zawsze pełne zaangażowanie i walka.

Nie inaczej było w ten weekend kiedy przyszło im się mierzyć na wyjeździe z zespołem Gwardii Warszawa walcząc tym samym o mistrzostwo grupy. O tym, że będzie szalenie trudno wiedzieliśmy od początku- ich wysoka wygrana z Sempem a także Polonią po dobrej grze uświadamiała nam, że czeka nas ciężki bój z przeciwnikiem, który łatwo skóry nie sprzeda tym bardziej grając na własnym boisku.

My do tego meczu podchodziliśmy bez większej presji, tak czy inaczej awans mieliśmy wywalczony jednak apetyty były większe dlatego przed pierwszym gwizdkiem na naszych twarzach widać było pełne skupienie i koncentrację.

Gwizdek sędziego i zaczęło się, pierwsza akcja składająca się z naszych 6 może 8 podań i gol, który wprowadził w euforię nas a także naszych kibiców. Cieszyła piękna, techniczna gra i fakt , iż po raz kolejny rozpoczynamy mecz od prowadzenia. W pierwszych minutach naprawdę można było przecierać oczy ze zdumienia patrząc na to jak rozgrywała akcje nasza drużyna. Radość była tak duża, że spowodowała rozluźnienie i mimo walki oddaliśmy przeciwnikowi pola, który zaczął raz po raz zagrażać naszej bramce. Brakowało spokoju w rozegraniu, wyjścia na pozycję, dokładnego a co najważniejsze szybkiego podania , mnożyły się za to błędy i niepotrzebne wykopywanie piłki.

Po raz kolejny gdzieś zatraciliśmy chęć grania w piłkę kosztem prostych mało ambitnych środków. Być może to presja, lęk przed przegraną jednak musimy nad tym pracować. Tworzyło to tylko ciągłe zagrożenie pod naszą bramką, które w końcu musiało się zakończyć stratą kolejnych bramek. Gole padały po naszych błędach indywidualnych i słabej grze całego zespołu. Dwie z nich strzeliliśmy sobie praktycznie sami. Tak też na przełomie 2 i 3 kwarty z naszego prowadzenia zrobiło się 4:1 dla przeciwnika, który jak zawsze pokazał ogromne serce do walki, zadziorność i wysoki pressing. W piłkę ponownie zaczęliśmy grać dopiero w ostatniej części meczu kiedy to zdobyliśmy bramkę na 2:4 i mieliśmy kolejne sytuacje. Niestety na więcej zabrakło czasu. Mimo porażki i spuszczonych głów gdyż ten mecz mogliśmy wygrać gorąco podziękowaliśmy naszym rodzicom za wsparcie i wspaniały, żywiołowy doping.

Trzeba podkreślić, że w ten sobotni zimny poranek nasi kibice byli niesamowici. Wspólne śpiewy, okrzyki a nawet tańce dodawały otuchy i chęci do walki naszym chłopcom. W sobotę bawili się wszyscy mamusie, tatusiowie a nawet rodzeństwo naszych młodych zawodników. Co najważniejsze doping był w pełni kulturalny. Za to wszystko należą Wam się wielkie słowa uznania i podziękowania, byliście z nami przez całą tę rundę i wierzyliście w nas również w tych słabszych momentach to bardzo ważne dla tych młodych chłopców!

Tak też kończy się ta runda, która pokazała, że drzemie w nas spory potencjał. Z małego lokalnego klubiku próbującego radzić sobie w dzielnicy gdzie działa rekordowa liczba szkółek piłkarskich a każda z nich stara się uszczknąć coś dla siebie awansowaliśmy do grona najlepszych i najsilniejszych klubów działających na Mazowszu od wielu lat. To ogromny sukces tych chłopaków a także całej naszej Akademii. To historyczny awans i wielka radość. Oczywiście można mieć pewien niedosyt, bo stać nas było na mistrza ale trzeba się cieszyć z tego co mamy. Rywalizowaliśmy w jednej z najsilniejszych grup z pierwsza Polonią, Gwardią, zawsze mocnym Sempem i ambitnym KS Ursynów. Obserwując chłopców na treningach wiem, że w tej rundzie nie sprzedaliśmy wszystkich naszych umiejętności, stać nas na dużo więcej tylko ten potencjał trzeba przełożyć na mecze ligowe. Przed nami 2-3 tygodnie rozluźnienia szczególnie tego psychicznego a potem powrót do ciężkiej ukierunkowanej pracy, która podczas obozów letnich dała tak piękne i wymierne efekty.

Bądźcie z nami dalej i nie przestawajcie w nas wierzyć, to daje nam zawsze ogromnie dużo motywacji do pracy!


Kolejne wygrane derby i powrót na fotel lidera!

2014-10-17

Armado - SEMP Ursynów 3:1 (2:0)

Dzisiejszy mecz z SEMPem miał ogromne znaczenie z wielu powodów. Po pierwsze był świetną okazją do powrotu na zwycięski szlak po porażce z Polonią Warszawa, miał być także rewanżem za nie do końca udany, zremisowany mecz z pierwszej rundy gier a przede wszystkim miał zapewnić nam upragnione 2 miejsce w tabeli dające nam historyczny(pierwszy w historii Armado) awans do grona najlepszych drużyn w naszej kategorii wiekowej.

Wszystkie te argumenty sprawiały, że motywacji dziś nie mogło nam zabraknąć, liczyliśmy także na lepszy niż dotychczas początek meczu, który od pierwszych minut chcieliśmy kontrolować. Tak też się stało, wreszcie jako pierwsi objęliśmy prowadzenie (pierwszy raz od początku sezonu!) po przepięknym strzale z lewej nogi Szymona Falkiewicza. Mimo, że przeważaliśmy i prowadziliśmy grę niestety co jakiś czas zdarzały nam się proste błędy w kryciu po których przeciwnik groźnie kontrował, po jednym ze strzałów piłka trafiła nawet w poprzeczkę. Cieszy fakt, iż w dzisiejszym meczu stworzyliśmy sobie naprawdę wiele dobrych sytuacji strzeleckich , dopisywało nam również szczęście gdy pod nogi naszego napastnika Piotrka Tarnasa piłkę wyłożył jeden z obrońców i nie pozostało mu nic innego jak podwyższyć wynik meczu na 2:0

Tak też zakończyła się pierwsza połowa meczu, którą powinniśmy jednak wygrać zdecydowanie wyżej ponieważ stworzyliśmy sobie wiele dogodnych sytuacji w których zawodziła skuteczność.

Trzecia kwarta to wyrównana gra z obu stron. Należy podkreślić dobrą postawę w tej części meczu drużyny gości, która groźnie kontrowała a po jednym z rzutów rożnych zdobyła bramkę kontaktową. W drugiej połowie zaczęliśmy kłaść większy nacisk na grę piłką, próbowaliśmy wymieniać podania choć nadal zbyt wiele było niedokładności, brakowało spokoju i ruchu w wolne strefy boiska. Stracona bramka wprowadziła w nasze szeregi trochę niepotrzebnej nerwowości jednak na szczęście po chwili zdołaliśmy się z tego otrząsnąć i poukładać grę w defensywie. Na słowa pochwały zasłużyli dziś zdecydowanie… rezerwowi szczególnie Łukasz Kozłowski, który wprowadził do naszej gry sporo jakości rozgrywając z Krystianem wiele piłek na 1 kontakt. Dobrą i pewną zmianę dał dziś również Michał Komar, który grał twardo, skutecznie i nie popełniał błędów. Pewnym punktem był również nasz bramkarz, który po nerwowym początku był ostoją naszej defensywy łapiąc pewnie wszystkie piłki zmierzające w światło bramki. Brawo!

Czwarta kwarta to wymiana ciosów z obu stron . Jednak tym razem nasza obrona grała pewnie i zdecydowanie. Z przodu dwoili się i troili nasi napastnicy- najpierw Piotrek Tarnas, który rozgrywał dziś bardzo dobry mecz. Biegał, walczył i robił dużo zamieszania pod bramką rywala zdobywając gola i asystę. Oskar również wykonał swoje zadania należycie, potrafił przyjmować pod kryciem, zgrywać piłki do pomocników a przede wszystkim zdobywając 3 bramkę ustawił losy meczu.

Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, brakowało płynności, dokładności i skuteczności, być może stawka meczu wywarła swoje piętno dlatego szukaliśmy dziś niepotrzebnie zbyt często szybkich, prostych środków, zamiast grać piłkę techniczną. Na szczęści nie zabrakło dziś serca i zaangażowania, które w tym sezonie jest naszą mocną stroną. Cieszy fakt, że na tle rywali wyglądamy dobrze pod kątem fizycznym. Potwierdza to że ciężka praca wykonana latem przynosi pożądane efekty.

Po końcowym gwizdku w naszych szeregach wybuchła wielka radość ponieważ po ciężkim boju udało się zrealizować nasz upragniony cel ogrywając przy tym kolejnego lokalnego rywala.

Przed nami już ostatni mecz ligowy z zespołem Gwardii Warszawa(25.10) jednak awansu do grona najlepszych już nikt nam nie zabierze. To ogromny sukces chłopaków tym bardziej, że przyszło nam się mierzyć zdecydowanie w jednej z najsilniejszych grup!

Cieszmy się zatem bo jest z czego tym bardziej, że przynajmniej do weekendu wracamy na fotel lidera!:)


Walczyli do końca..

2014-10-14

KS POLONIA Warszawa - KA ARMADO    8:0

Trudno rozpisywać się po takim meczu, trudno też znaleźć jakieś pozytywy i wyciągać daleko idące wnioski. Pisząc najkrócej jak to możliwe w niedziele przegraliśmy mecz, którego nie byliśmy w stanie wygrać. Mimo ogromnej determinacji chłopców za którą jestem z nich dumny i ich wiary w zwycięstwo Polonia tym razem była poza naszym zasięgiem.

Przez cały tydzień sumiennie przygotowywaliśmy się do tego prestiżowego spotkania. Każdy kto obserwował nasze treningi, widział że chłopaki dawali z siebie wszystko, do każdego ćwiczenia podchodzili z ogromnym zaangażowaniem i poświeceniem i za to należy im się ogromny szacunek. Przyjemnie było patrzeć na ich entuzjazm wynikający z pierwszego w historii Armado liderowania. Byli świadomi, że pozycja lidera zobowiązuje nas do godnego zaprezentowania się na tle niebywale silnego a do tego podrażnionego porażką rywala. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno ale robiliśmy wszystko co w naszej mocy aby w niedziele zaprezentować się z jak najlepszej strony.

Niestety rywal w tym dniu rzucił do boju wszystkie siły pragnąc odzyskać prymat w naszej grupie, którą z założenia miał łatwo wygrać. Na tak dysponowanego przeciwnika nasza walka, agresja i mądre, racjonalne ustawienie na niewiele się zdało. Już pierwsza kwarta pokazała, że mimo naszej agresywnej gry i nie dopuszczania przeciwnika w pobliże naszej bramki on i tak znajdował sposób na zdobywanie kolejnych bramek. Tym sposobem okazały się szalenie skuteczne i precyzyjne strzały z dystansu, niestety na to trudno było nam coś poradzić. 3-4 strzały i 3 bramki, niemalże 100% skuteczność i sytuacja po której ciężko się podnieść. Jednak co warte zaznaczenia my walczyliśmy do końca i po każdej kolejnej bramce podnosiliśmy się z wiarą w odwrócenie losów meczu. Niestety nasza walka na niewiele się zdała. Obrona Polonii grała bezbłędnie, a cały zespół atakował nas wysokim pressingiem przez co praktycznie uniemożliwiał nam swobodne rozgrywanie piłki. Po walce w obronie potem brakowało sił do szybkich kontrataków a bramka gospodarzy przy naszych nielicznych atakach pozostawała jak zaczarowana. Sędzia również nam nie pomagał podejmując m.in. skandaliczną decyzję o rzucie karnym.

Mimo wysokiej porażki i zdarzających się błędów w kryciu, asekuracji i rozegraniu piłki ja jestem dumny z chłopaków za podjętą walkę i determinację. Teraz musimy skupić się na tym aby ta porażka nie odebrała im wiary i entuzjazmu przed kolejnymi meczami. Ta wiara w siebie i entuzjazm daje w tym wieku bardzo wiele a jej brak powoduje kryzysy takie jak pod koniec zeszłego sezonu.

Pamiętajmy, że oni zrobili już bardzo dużo pokazując, że taki mały klub skazywany na pożarcie jako jedyny od dwóch lat w lidze jest w stanie pokonać topową drużynę mającą w swoich szeregach 40 uzdolnionych chłopaków.

W tym momencie znowu pojawia się temat naszych ambicji w kontekście chłodnej, racjonalnej oceny realnych szans. Otóż Armado jest jednym z najmłodszych klubów działających na terenie Warszawy, liczbą zawodników i marką nasza akademia powinna rywalizować na poziomie małych, lokalnych klubików a tymczasem nasze drużyny wygrywają i toczą zacięte boje z uznanymi firmami z kilkudziesięcioletnią tradycją, które stanowią w mojej ocenie wysoką półkę. Jest jeszcze poziom topowy do którego zaliczają się kluby prowadzące stałą selekcję takiej jak Legia, Polonia, Barcelona czy choćby SEMPP, które to dysponują liczną kadrą na równym, wysokim poziomie w których pracuje się zupełnie inaczej i zupełnie innych rzeczy można wymagać. Takim klubom jak nasz trudno jest podjąć równą walkę z takimi firmami i różnica poziomów zawsze będzie druzgocąca. Nie można oczekiwać od trenerów, aby ich drużyny grały podobną otwartą i ładną dla oka piłkę bo jest to po prostu nie możliwe i im szybciej sobie to uświadomimy tym lepiej.

Jest jednak jedna rzecz która w mojej opinii pozytywnie wyróżnia nas od tych największych. Otóż my wychowujemy a nie segregujemy, stopniową, systematyczną pracą rozwijamy umiejętności tych młodych chłopców a dzieje się to przy indywidualnym podejściu i zdrowej, sportowej atmosferze. Pracujemy z tymi, których mamy pod swoją opieką od wielu lat. Jeżeli brakuje umiejętności staramy się z tym radzić a nie wymieniać na lepszy model. To szczególnie we wstępnym okresie szkolenia uważam za dużo istotniejsze i cenniejsze niż pogoń za wynikiem za wszelką cenę często kosztem psychiki dziecka…


Armado rządzi na Ursynowie..

2014-10-04

KS Ursynów – Armado 3:4 (1:2)

Za nami kolejny trudny pojedynek, kolejne derby Ursynowa i walka o 3 punkty. Spodziewaliśmy się, że na własnym boisku drużyna rywala zrobi wszystko aby zrewanżować się nam za wysoką porażkę z pierwszego meczu i tak też się stało. Chłopcy z KS Ursynów postawili nam dziś trudne warunki walcząc o każdą piłkę, grając blisko nas i nie zostawiając wiele miejsca na rozgrywanie piłki. Widać, że nieznaczna porażka z Gwardią w ostatni meczu nie była dziełem przypadku. My tradycyjnie już rozpoczęliśmy mecz spięci, przestraszeni a może rozkojarzeni …trudno powiedzieć co jest problemem ale staramy się o tym rozmawiać i szukać wyjścia z tej kłopotliwej reguły. Podobnie jak i w meczu z Polonią czy Sempem przez pierwsze minuty nie było nas na boisku a przynajmniej nie pokazaliśmy nic co byłoby godne zapamiętania. Obie drużyny nie potrafiły uspokoić gry i wymienić paru podań. Jako pierwsi bramkę strzeli gospodarze a mogli i kolejną co jak zawsze skłoniło naszych zawodników do podkręcenia tempa i przejęcia inicjatywy. Efektem tego były kolejne ataki i bramki najpierw wyrównująca a następnie wyprowadzająca nas na prowadzenie 2:1. Tak też zakończyła się druga kwarta, która wreszcie dała nam więcej powodów do satysfakcji. Przede wszystkim uspokoiliśmy grę, graliśmy pewnie w obronie a z przodu raz po raz niepokoiliśmy rywala groźnymi dośrodkowaniami i strzałami z dystansu. Przeciwnik za to praktycznie przez cały mecz ograniczył się do gry długą piłką, która dzięki mądrej grze w obronie nie stanowiła dziś dla nas większego problemu. Kolejny mecz z rzędu zaczynamy grać „swoje” po tym jak dostajemy po głowie powodując niepotrzebne nerwy.

Trzecia kwarta mimo uwag i próśb o dalszą konsekwentną grę w obronie i skupienie zaczyna się od ataku indywidualnego gości i straty bramki. W tym przypadku niefrasobliwość naszych obrońców sięgnęła zenitu. Potem było już tylko lepiej. Po drodze zdążyliśmy jeszcze zmarnować rzut karny, swoją drogą po tym jak sędzia przerwał akcję w której strzeliliśmy gola…jednak nie mogło to przesłonić dobrego obrazu gry, który zaprezentowaliśmy w tej kwarcie. Poza jednym błędem na początku tej 15stki przeciwnik nie stworzył sobie żadnej groźnej sytuacji pod naszą bramką my natomiast grając „piłką” często na 1-2 kontakty i spokojnie kontrolując przebieg spotkania tworzyliśmy kolejne akcje ofensywne. Szkoda, że ta dobra gra przyniosła nam tylko 2 bramki i prowadzenie 4:2 ponieważ jak się potem okazało mogło to się na nas srogo zemścić.

Brakowało przede wszystkim wykończenia akcji- doskoczenia do bramkarza na dobitkę czy też skutecznego i celnego uderzenia po dośrodkowaniach. Na plus na pewno trzeba zaliczyć walkę i spokojne, dokładne operowanie piłką. Tu na duże słowa uznania zasłużył Krystian i Szymek, którzy po pierwszych słabych minutach meczu wzięli się do roboty i obsługiwali kolegów świetnymi podaniami.

Ostatnia kwarta to wiele zmian w składzie- zmiana bramkarza, obrońców- obniżyła trochę jakość naszej gry i spowodowała niepotrzebną nerwową końcówkę meczu. Przeciwnik zdołał strzelić bramkę kontaktową na 4:3 po ewidentnym błędzie bramkarza i napędził nam tym trochę strachu jednak było to wszystko na co go było dziś stać.

Po końcowym gwizdku mogliśmy chóralnie odśpiewać któż to rządzi na Ursynowie i szczęśliwi oddać się weekendowemu relaxowi.

Dziś mimo, że nerwowo -na własne życzenie to w mojej ocenie w pełni sprawiedliwie patrząc na liczbę stworzonych sytuacji wywozimy 3 punkty z trudnego terenu.. pokazując dużo więcej jakości w grze i dokonując przy tym wiele roszad w składzie.

Za tydzień, czeka nas arcytrudne zadanie- mecz z Warszawską Polonią, która to podrażniona porażką w pierwszym meczu zrobi wszystko aby wygrać z nami wysoko i odzyskać fotel lidera. My natomiast nie zamierzamy się poddawać bez walki i zrobimy co w naszej mocy aby ponownie powalczyć o korzystny rezultat. Nie będzie to jednak możliwie bez wyciągnięcia odpowiednich wniosków ze zbyt łatwo traconych bramek szczególnie mając zdecydowana przewagę w grze a także słabych początków spotkań. Jest zatem nad czym pracować, do roboty!


Sparingowe starcie liderów grup

2014-10-02

KS Armado - UKS Iwiczna 4:1

Dzisiejszy mecz miał na celu sprawdzenie większej ilości zawodników szerokiej kadry w warunkach meczowych, pomóc w zestawieniu optymalnego składu na najbliższy mecz ligowy a także skorygować błędy pojawiające się w naszej grze.

Niestety, mimo wygranej i ogromnej przewagi, którą posiadaliśmy przez cały mecz nie można być zadowolonym z naszej postawy. Graliśmy dziś bardzo przeciętnie, przede wszystkim wolno, bez odpowiedniego zaangażowania i pomysłu na grę. Mnożyły się złe decyzje i głupie straty. Szkoda bo w takich meczach bez presji oczekuję od chłopaków dużo więcej spokoju i polotu w grze. Dziś zagraliśmy na stojąco, tylko momentami nasza gra mogła się podobać, szczególnie gdy przyspieszaliśmy, szybciej i dokładniej wymienialiśmy podania i wygrywaliśmy pojedynki 1x1.

Mimo to trener gości, który w swojej bogatej karierze pracował również w SEMPie trenującym kiedyś na naszym obecnym boisku gratulował i bardzo pochlebnie wypowiadał się o grze naszej drużyny, znajdując w niej wiele pozytywów za co bardzo dziękujemy. Dociekał także jak w dzielnicy w której panuje taka piłkarska konkurencja można zbudować tak grający zespół...bardzo miłe słowa choć po dzisiejszej grze trochę na wyrost :)

Miejmy nadzieje, że w sobotę zaprezentujemy się już dużo lepiej i zagramy w zdecydowanie szybszym tempie.


Rocznik 2004/2005

  

Trener Bartosz Bilski

 

Antek Wiśniewski

Antek
Wiśniewski

Arek Wilczyński

Arek
Wilczyński

Bartek Czekaj

Bartek
Czekaj

Bartek Głuszak

Bartek
Głuszak

Bartek Leśniewski

Bartek
Leśniewski

Janek Pawelec

Janek
Pawelec

Krystian Syta

Krystian
Syta

Kuba Jóźwiak

Kuba
Jóźwiak

Kuba Podębski

Kuba
Podębski

Łukasz Kozłowski

Łukasz
Kozłowski

Maciej Gąsiorowski

Maciej
Gąsiorowski

Marcel Markiewicz

Marcel
Markiewicz

Marcel Żelazny

Marcel
Żelazny

Michał Gąsiorowski

Michał
Gąsiorowski

Michał Komar

Michał
Komar

Norbert Wilk

Norbert
Wilk

Oskar Śródka

Oskar
Śródka

Piotr Tarnas

Piotr
Tarnas

Sergiusz Narosz

Sergiusz
Narosz

Szymon Falkiewicz

Szymon
Falkiewicz