Wiadomości

Kolejne wygrane derby i powrót na fotel lidera!

2014-10-17

Armado - SEMP Ursynów 3:1 (2:0)

Dzisiejszy mecz z SEMPem miał ogromne znaczenie z wielu powodów. Po pierwsze był świetną okazją do powrotu na zwycięski szlak po porażce z Polonią Warszawa, miał być także rewanżem za nie do końca udany, zremisowany mecz z pierwszej rundy gier a przede wszystkim miał zapewnić nam upragnione 2 miejsce w tabeli dające nam historyczny(pierwszy w historii Armado) awans do grona najlepszych drużyn w naszej kategorii wiekowej.

Wszystkie te argumenty sprawiały, że motywacji dziś nie mogło nam zabraknąć, liczyliśmy także na lepszy niż dotychczas początek meczu, który od pierwszych minut chcieliśmy kontrolować. Tak też się stało, wreszcie jako pierwsi objęliśmy prowadzenie (pierwszy raz od początku sezonu!) po przepięknym strzale z lewej nogi Szymona Falkiewicza. Mimo, że przeważaliśmy i prowadziliśmy grę niestety co jakiś czas zdarzały nam się proste błędy w kryciu po których przeciwnik groźnie kontrował, po jednym ze strzałów piłka trafiła nawet w poprzeczkę. Cieszy fakt, iż w dzisiejszym meczu stworzyliśmy sobie naprawdę wiele dobrych sytuacji strzeleckich , dopisywało nam również szczęście gdy pod nogi naszego napastnika Piotrka Tarnasa piłkę wyłożył jeden z obrońców i nie pozostało mu nic innego jak podwyższyć wynik meczu na 2:0

Tak też zakończyła się pierwsza połowa meczu, którą powinniśmy jednak wygrać zdecydowanie wyżej ponieważ stworzyliśmy sobie wiele dogodnych sytuacji w których zawodziła skuteczność.

Trzecia kwarta to wyrównana gra z obu stron. Należy podkreślić dobrą postawę w tej części meczu drużyny gości, która groźnie kontrowała a po jednym z rzutów rożnych zdobyła bramkę kontaktową. W drugiej połowie zaczęliśmy kłaść większy nacisk na grę piłką, próbowaliśmy wymieniać podania choć nadal zbyt wiele było niedokładności, brakowało spokoju i ruchu w wolne strefy boiska. Stracona bramka wprowadziła w nasze szeregi trochę niepotrzebnej nerwowości jednak na szczęście po chwili zdołaliśmy się z tego otrząsnąć i poukładać grę w defensywie. Na słowa pochwały zasłużyli dziś zdecydowanie… rezerwowi szczególnie Łukasz Kozłowski, który wprowadził do naszej gry sporo jakości rozgrywając z Krystianem wiele piłek na 1 kontakt. Dobrą i pewną zmianę dał dziś również Michał Komar, który grał twardo, skutecznie i nie popełniał błędów. Pewnym punktem był również nasz bramkarz, który po nerwowym początku był ostoją naszej defensywy łapiąc pewnie wszystkie piłki zmierzające w światło bramki. Brawo!

Czwarta kwarta to wymiana ciosów z obu stron . Jednak tym razem nasza obrona grała pewnie i zdecydowanie. Z przodu dwoili się i troili nasi napastnicy- najpierw Piotrek Tarnas, który rozgrywał dziś bardzo dobry mecz. Biegał, walczył i robił dużo zamieszania pod bramką rywala zdobywając gola i asystę. Oskar również wykonał swoje zadania należycie, potrafił przyjmować pod kryciem, zgrywać piłki do pomocników a przede wszystkim zdobywając 3 bramkę ustawił losy meczu.

Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, brakowało płynności, dokładności i skuteczności, być może stawka meczu wywarła swoje piętno dlatego szukaliśmy dziś niepotrzebnie zbyt często szybkich, prostych środków, zamiast grać piłkę techniczną. Na szczęści nie zabrakło dziś serca i zaangażowania, które w tym sezonie jest naszą mocną stroną. Cieszy fakt, że na tle rywali wyglądamy dobrze pod kątem fizycznym. Potwierdza to że ciężka praca wykonana latem przynosi pożądane efekty.

Po końcowym gwizdku w naszych szeregach wybuchła wielka radość ponieważ po ciężkim boju udało się zrealizować nasz upragniony cel ogrywając przy tym kolejnego lokalnego rywala.

Przed nami już ostatni mecz ligowy z zespołem Gwardii Warszawa(25.10) jednak awansu do grona najlepszych już nikt nam nie zabierze. To ogromny sukces chłopaków tym bardziej, że przyszło nam się mierzyć zdecydowanie w jednej z najsilniejszych grup!

Cieszmy się zatem bo jest z czego tym bardziej, że przynajmniej do weekendu wracamy na fotel lidera!:)


Walczyli do końca..

2014-10-14

KS POLONIA Warszawa - KA ARMADO    8:0

Trudno rozpisywać się po takim meczu, trudno też znaleźć jakieś pozytywy i wyciągać daleko idące wnioski. Pisząc najkrócej jak to możliwe w niedziele przegraliśmy mecz, którego nie byliśmy w stanie wygrać. Mimo ogromnej determinacji chłopców za którą jestem z nich dumny i ich wiary w zwycięstwo Polonia tym razem była poza naszym zasięgiem.

Przez cały tydzień sumiennie przygotowywaliśmy się do tego prestiżowego spotkania. Każdy kto obserwował nasze treningi, widział że chłopaki dawali z siebie wszystko, do każdego ćwiczenia podchodzili z ogromnym zaangażowaniem i poświeceniem i za to należy im się ogromny szacunek. Przyjemnie było patrzeć na ich entuzjazm wynikający z pierwszego w historii Armado liderowania. Byli świadomi, że pozycja lidera zobowiązuje nas do godnego zaprezentowania się na tle niebywale silnego a do tego podrażnionego porażką rywala. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno ale robiliśmy wszystko co w naszej mocy aby w niedziele zaprezentować się z jak najlepszej strony.

Niestety rywal w tym dniu rzucił do boju wszystkie siły pragnąc odzyskać prymat w naszej grupie, którą z założenia miał łatwo wygrać. Na tak dysponowanego przeciwnika nasza walka, agresja i mądre, racjonalne ustawienie na niewiele się zdało. Już pierwsza kwarta pokazała, że mimo naszej agresywnej gry i nie dopuszczania przeciwnika w pobliże naszej bramki on i tak znajdował sposób na zdobywanie kolejnych bramek. Tym sposobem okazały się szalenie skuteczne i precyzyjne strzały z dystansu, niestety na to trudno było nam coś poradzić. 3-4 strzały i 3 bramki, niemalże 100% skuteczność i sytuacja po której ciężko się podnieść. Jednak co warte zaznaczenia my walczyliśmy do końca i po każdej kolejnej bramce podnosiliśmy się z wiarą w odwrócenie losów meczu. Niestety nasza walka na niewiele się zdała. Obrona Polonii grała bezbłędnie, a cały zespół atakował nas wysokim pressingiem przez co praktycznie uniemożliwiał nam swobodne rozgrywanie piłki. Po walce w obronie potem brakowało sił do szybkich kontrataków a bramka gospodarzy przy naszych nielicznych atakach pozostawała jak zaczarowana. Sędzia również nam nie pomagał podejmując m.in. skandaliczną decyzję o rzucie karnym.

Mimo wysokiej porażki i zdarzających się błędów w kryciu, asekuracji i rozegraniu piłki ja jestem dumny z chłopaków za podjętą walkę i determinację. Teraz musimy skupić się na tym aby ta porażka nie odebrała im wiary i entuzjazmu przed kolejnymi meczami. Ta wiara w siebie i entuzjazm daje w tym wieku bardzo wiele a jej brak powoduje kryzysy takie jak pod koniec zeszłego sezonu.

Pamiętajmy, że oni zrobili już bardzo dużo pokazując, że taki mały klub skazywany na pożarcie jako jedyny od dwóch lat w lidze jest w stanie pokonać topową drużynę mającą w swoich szeregach 40 uzdolnionych chłopaków.

W tym momencie znowu pojawia się temat naszych ambicji w kontekście chłodnej, racjonalnej oceny realnych szans. Otóż Armado jest jednym z najmłodszych klubów działających na terenie Warszawy, liczbą zawodników i marką nasza akademia powinna rywalizować na poziomie małych, lokalnych klubików a tymczasem nasze drużyny wygrywają i toczą zacięte boje z uznanymi firmami z kilkudziesięcioletnią tradycją, które stanowią w mojej ocenie wysoką półkę. Jest jeszcze poziom topowy do którego zaliczają się kluby prowadzące stałą selekcję takiej jak Legia, Polonia, Barcelona czy choćby SEMPP, które to dysponują liczną kadrą na równym, wysokim poziomie w których pracuje się zupełnie inaczej i zupełnie innych rzeczy można wymagać. Takim klubom jak nasz trudno jest podjąć równą walkę z takimi firmami i różnica poziomów zawsze będzie druzgocąca. Nie można oczekiwać od trenerów, aby ich drużyny grały podobną otwartą i ładną dla oka piłkę bo jest to po prostu nie możliwe i im szybciej sobie to uświadomimy tym lepiej.

Jest jednak jedna rzecz która w mojej opinii pozytywnie wyróżnia nas od tych największych. Otóż my wychowujemy a nie segregujemy, stopniową, systematyczną pracą rozwijamy umiejętności tych młodych chłopców a dzieje się to przy indywidualnym podejściu i zdrowej, sportowej atmosferze. Pracujemy z tymi, których mamy pod swoją opieką od wielu lat. Jeżeli brakuje umiejętności staramy się z tym radzić a nie wymieniać na lepszy model. To szczególnie we wstępnym okresie szkolenia uważam za dużo istotniejsze i cenniejsze niż pogoń za wynikiem za wszelką cenę często kosztem psychiki dziecka…


Armado rządzi na Ursynowie..

2014-10-04

KS Ursynów – Armado 3:4 (1:2)

Za nami kolejny trudny pojedynek, kolejne derby Ursynowa i walka o 3 punkty. Spodziewaliśmy się, że na własnym boisku drużyna rywala zrobi wszystko aby zrewanżować się nam za wysoką porażkę z pierwszego meczu i tak też się stało. Chłopcy z KS Ursynów postawili nam dziś trudne warunki walcząc o każdą piłkę, grając blisko nas i nie zostawiając wiele miejsca na rozgrywanie piłki. Widać, że nieznaczna porażka z Gwardią w ostatni meczu nie była dziełem przypadku. My tradycyjnie już rozpoczęliśmy mecz spięci, przestraszeni a może rozkojarzeni …trudno powiedzieć co jest problemem ale staramy się o tym rozmawiać i szukać wyjścia z tej kłopotliwej reguły. Podobnie jak i w meczu z Polonią czy Sempem przez pierwsze minuty nie było nas na boisku a przynajmniej nie pokazaliśmy nic co byłoby godne zapamiętania. Obie drużyny nie potrafiły uspokoić gry i wymienić paru podań. Jako pierwsi bramkę strzeli gospodarze a mogli i kolejną co jak zawsze skłoniło naszych zawodników do podkręcenia tempa i przejęcia inicjatywy. Efektem tego były kolejne ataki i bramki najpierw wyrównująca a następnie wyprowadzająca nas na prowadzenie 2:1. Tak też zakończyła się druga kwarta, która wreszcie dała nam więcej powodów do satysfakcji. Przede wszystkim uspokoiliśmy grę, graliśmy pewnie w obronie a z przodu raz po raz niepokoiliśmy rywala groźnymi dośrodkowaniami i strzałami z dystansu. Przeciwnik za to praktycznie przez cały mecz ograniczył się do gry długą piłką, która dzięki mądrej grze w obronie nie stanowiła dziś dla nas większego problemu. Kolejny mecz z rzędu zaczynamy grać „swoje” po tym jak dostajemy po głowie powodując niepotrzebne nerwy.

Trzecia kwarta mimo uwag i próśb o dalszą konsekwentną grę w obronie i skupienie zaczyna się od ataku indywidualnego gości i straty bramki. W tym przypadku niefrasobliwość naszych obrońców sięgnęła zenitu. Potem było już tylko lepiej. Po drodze zdążyliśmy jeszcze zmarnować rzut karny, swoją drogą po tym jak sędzia przerwał akcję w której strzeliliśmy gola…jednak nie mogło to przesłonić dobrego obrazu gry, który zaprezentowaliśmy w tej kwarcie. Poza jednym błędem na początku tej 15stki przeciwnik nie stworzył sobie żadnej groźnej sytuacji pod naszą bramką my natomiast grając „piłką” często na 1-2 kontakty i spokojnie kontrolując przebieg spotkania tworzyliśmy kolejne akcje ofensywne. Szkoda, że ta dobra gra przyniosła nam tylko 2 bramki i prowadzenie 4:2 ponieważ jak się potem okazało mogło to się na nas srogo zemścić.

Brakowało przede wszystkim wykończenia akcji- doskoczenia do bramkarza na dobitkę czy też skutecznego i celnego uderzenia po dośrodkowaniach. Na plus na pewno trzeba zaliczyć walkę i spokojne, dokładne operowanie piłką. Tu na duże słowa uznania zasłużył Krystian i Szymek, którzy po pierwszych słabych minutach meczu wzięli się do roboty i obsługiwali kolegów świetnymi podaniami.

Ostatnia kwarta to wiele zmian w składzie- zmiana bramkarza, obrońców- obniżyła trochę jakość naszej gry i spowodowała niepotrzebną nerwową końcówkę meczu. Przeciwnik zdołał strzelić bramkę kontaktową na 4:3 po ewidentnym błędzie bramkarza i napędził nam tym trochę strachu jednak było to wszystko na co go było dziś stać.

Po końcowym gwizdku mogliśmy chóralnie odśpiewać któż to rządzi na Ursynowie i szczęśliwi oddać się weekendowemu relaxowi.

Dziś mimo, że nerwowo -na własne życzenie to w mojej ocenie w pełni sprawiedliwie patrząc na liczbę stworzonych sytuacji wywozimy 3 punkty z trudnego terenu.. pokazując dużo więcej jakości w grze i dokonując przy tym wiele roszad w składzie.

Za tydzień, czeka nas arcytrudne zadanie- mecz z Warszawską Polonią, która to podrażniona porażką w pierwszym meczu zrobi wszystko aby wygrać z nami wysoko i odzyskać fotel lidera. My natomiast nie zamierzamy się poddawać bez walki i zrobimy co w naszej mocy aby ponownie powalczyć o korzystny rezultat. Nie będzie to jednak możliwie bez wyciągnięcia odpowiednich wniosków ze zbyt łatwo traconych bramek szczególnie mając zdecydowana przewagę w grze a także słabych początków spotkań. Jest zatem nad czym pracować, do roboty!


Sparingowe starcie liderów grup

2014-10-02

KS Armado - UKS Iwiczna 4:1

Dzisiejszy mecz miał na celu sprawdzenie większej ilości zawodników szerokiej kadry w warunkach meczowych, pomóc w zestawieniu optymalnego składu na najbliższy mecz ligowy a także skorygować błędy pojawiające się w naszej grze.

Niestety, mimo wygranej i ogromnej przewagi, którą posiadaliśmy przez cały mecz nie można być zadowolonym z naszej postawy. Graliśmy dziś bardzo przeciętnie, przede wszystkim wolno, bez odpowiedniego zaangażowania i pomysłu na grę. Mnożyły się złe decyzje i głupie straty. Szkoda bo w takich meczach bez presji oczekuję od chłopaków dużo więcej spokoju i polotu w grze. Dziś zagraliśmy na stojąco, tylko momentami nasza gra mogła się podobać, szczególnie gdy przyspieszaliśmy, szybciej i dokładniej wymienialiśmy podania i wygrywaliśmy pojedynki 1x1.

Mimo to trener gości, który w swojej bogatej karierze pracował również w SEMPie trenującym kiedyś na naszym obecnym boisku gratulował i bardzo pochlebnie wypowiadał się o grze naszej drużyny, znajdując w niej wiele pozytywów za co bardzo dziękujemy. Dociekał także jak w dzielnicy w której panuje taka piłkarska konkurencja można zbudować tak grający zespół...bardzo miłe słowa choć po dzisiejszej grze trochę na wyrost :)

Miejmy nadzieje, że w sobotę zaprezentujemy się już dużo lepiej i zagramy w zdecydowanie szybszym tempie.


Pozycja lidera obroniona!

2014-09-29

SEMP Ursynów – KS Armado 5:5 (5:2)

Niemalże w samo sobotnie południe rozegraliśmy kolejny mecz derbowy. Tym razem przyszło nam się mierzyć „na wyjeździe” z silną ekipą SEMPa. Poza dodatkowym smaczkiem związanym z lokalną rywalizacją i znajomością wielu zawodników w obu klubach mecz ten miał również zadecydować o pozycji lidera po tej kolejce. Nasza drużyna mając chęć obronić tą pozycję nie mogła przegrać choć po cichu każdy liczył na wygraną w tym trudnym spotkaniu.

Nastawienie było bojowe, choć przed meczem standardowo staraliśmy się zdjąć presję z chłopców aby nie powtórzyła się sytuacja z początku meczu z Polonią, gdzie pierwszy kwadrans zagraliśmy bojaźliwie, zagubienie i totalnie niezorganizowani.

Niestety mimo wielu uwag początek znów nie należał do nas. Mimo, że zaatakowaliśmy jako pierwsi, grając na połowie przeciwnika to dwie długie piłki, dwa proste błędy w obronie spowodowały, że tradycyjnie już od początku spotkania musieliśmy gonić wynik.

Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że w sobotę graliśmy bardzo slaby mecz w defensywie, niepewność, złe decyzje, brak krycia, częste błędy powodowały, że każda kontra wyprowadzana przez gospodarzy przyprawiała nas o mocniejsze bicie serca. W ofensywie też nie było idealnie szczególnie na początku spotkania. Wąskie, krótkie boisko powodowało wiele walki i mało gry piłką. Dodatkowo sami utrudnialiśmy sobie zadanie nie wykorzystując całej szerokości boiska. Z każdą kolejną minutą gra ofensywna wyglądała jednak coraz lepiej i mimo niekorzystnego wyniku ciągłymi atakami co chwilę podnosiliśmy się z kolan strzelając bramkę na 1:2 potem na 2:3, niestety tylko po to aby zaraz stracić kolejną po głupim błędzie w obronie…Najprościej pierwszą część meczu można by było zrelacjonować w ten sposób: My graliśmy na połowie przeciwnika, nie zawsze doskonale ale zdecydowanie dominowaliśmy stwarzając sobie lepsze lub gorsze sytuacje a rywal raz na jakiś czas wyprowadzali groźne, skuteczne kontry.

Druga odsłona to już zgoła odmienny obraz gry. Przede wszystkim za sprawą naszej dominacji i bardzo dobrej gry aktywnego w tym meczu Oskara. Oczywiście przeciwnik też co jakiś czas nękał nas groźnymi kontrami, których nasi zawodnicy nie mogli powstrzymać lub też sami je prokurowali jednak w ofensywie to my rządziliśmy na boisku praktycznie przez 30 minut gry nie schodząc z połowy rywala. Efektem tego były kolejne 100% sytuacje, sam Oskar miał ich 4 wychodząc „sam na sam” z bramkarzem” i za każdym razem uderzając nad lub obok bramki. Bramkarz gości też zagrał świetny mecz i należy go za to pochwalić . W tej części meczu graliśmy naprawdę dobrze, cały obraz gry mąciła tylko rażąca nieskuteczność szczególnie bolesna przy niekorzystnym wyniku.

Mając świadomość naszej przewagi a także ilości bramkowych sytuacji dzięki którym powinniśmy spokojnie już wygrywać walczyliśmy do końca czując się zdecydowanie lepszą drużyną. Opłaciło się to- w końcu naszą indolencję strzelecką przerwał… uwaga - obrońca Kuba Podębski mocnym strzałem z pierwszej piłki zza pola karnego a dzieła dokończył Krystian w ostatniej minucie doprowadzając do wyrównania.

W tym momencie w naszych szeregach wybuchła radość choć dla mnie połowiczna ponieważ jakością gry ofensywnej (od początku próbowaliśmy grać piłką) j i sytuacjami stwarzanymi sobie seryjnie w drugiej części meczu powinniśmy spokojnie wygrać bez tego horroru w końcówce spotkania. Niemniej jednak z przebiegu spotkania należy cieszyć się z tego remisu ponieważ na początku gra nam się wybitnie nie kleiła a defensywa pozostawiała wiele do życzenia. Cieszy także postawa zawodników wchodzących z ławki, którzy wnieśli do gry dużo jakości i walki. O to chodzi, w ten sposób najłatwiej jest zawalczyć o pierwszy skład!

Dziękując chłopakom za walkę i determinację już od wtorku rozpoczynamy przygotowania do kolejnego meczu derbowego tym razem z ekipą KS Ursynów.


Armado Liderem grupy, Polonia ograna!!!

2014-09-20

Armado - Polonia Warszawa 6:3 (2;3)

Los sprawia, że co sezon przychodzi nam się mierzyć w ligowych zmaganiach z najmocniejszymi drużynami Mazowsza. W zeszłym sezonie trafiliśmy na Legię jak się okazało przyszłego mistrza Warszawy w tym zaś przyszło nam się sprawdzić na tle Polonii Warszawa, która to w naszym regionie  plasuje się zaraz za Legią.

Trudno jest grać z takimi drużynami otwarty, techniczny futbol, trudno się jest również porównywać ponieważ różnica w potencjale dzieląca te dwa kluby od reszty stawki jest kolosalna i nie możemy o tym zapominać oceniając jakość gry naszych chłopców w takich meczach.  Kluby te ściągają najlepszych zawodników z Warszawy, często już ukształtowanych piłkarsko, my natomiast opieramy się na szkoleniu i systematycznej pracy z tymi, których mamy do dyspozycji. Nie przebieramy, nie wyrzucamy, natomiast zaszczepiamy w nich ducha walki, którego możemy im przeciwstawić, podnosimy umiejętności i stopniowo rozwijamy. Takie momenty zaś jak te w ostatni czwartek są wspaniała nagrodą dla tych młodych zawodników za ich wysiłek i wiarę w zwycięstwo, dla trenera natomiast to potwierdzenie, że wykonywana praca ma sens i przynosi pożądane efekty.

Czwartkowe spotkanie mimo wielu rozmów mających na celu zdjęcie z chłopaków presji zaczęliśmy sparaliżowani co doprowadziło w efekcie do szybkiej straty dwóch bramek. Miały na to wpływ szkolne błędy w kryciu, a przede wszystkim zostawienie przeciwnikowi zbyt wiele miejsca. Rywal tej klasy taką słabość momentalnie wykorzystuje grając szybko i widowiskowo. Nasze próby doskakiwania „na raz” w przypadku zbyt dużego dystansu kończyły się rozklepaniem przez przeciwnika. Szybkie pozbywanie się piłki rodziło wiele niedokładności i strat, które tylko napędzały grę Polonii.

Obraz gry zaczął odwracać się stopniowo po stracie drugiej bramki, kiedy to zrozumieliśmy, że nie ma już nic do stracenia i gorzej być nie może. Wreszcie zaczęliśmy realizować przedmeczowe założenia, coraz skuteczniejsza i agresywniejsza  gra naszych obrońców, Kuby i Marcela, a także naszego środkowego Krystiana powodowała wiele strat rywala a także naszych przechwytów. Z czasem to my zaczęliśmy dochodzić do głosu i nagle z wyniku 0;2 zrobiło się 2:2.Co prawda wciąż brakowało nam skutecznej walki o piłki zagrywane do przodu, jednak te braki nadrabiał wszędobylski Krystian i grający na skrzydle Szymek. Te bramki jak i kolejne nie były dziełem przypadku, każdą poprzedzało dośrodkowanie lub piłka prostopadła ze środka pola.

Pozwoliliśmy przeciwnikowi wbić nam jeszcze jedną bramkę i wyjść na prowadzenie 2:3 ale to było już wszystko na co było ich stać w tym dniu. Kolejne bramki zdobywaliśmy już tylko my, głównie za sprawą kontrataku i szalenie skutecznego w tym meczu Maćka Gąsiorowskiego, strzelca 3 goli.

Coraz więcej odbiorów w strefie obronnej przeciwnika, coraz skuteczniejsze piłki prostopadłe powodowały, że sytuacji bramkowych mieliśmy co niemiara. Skończyło się na 6 trafieniach i bezbłędnej grze w defensywie. Kuba Podębski z całą pewnością zasłużył na miano zawodnika meczu choć i Marcel grał bardzo skutecznie. Uczciwie trzeba przyznać, że w drugiej połowie meczu byliśmy równorzędnym partnerem dla renomowanego rywala, ba właściwie wyłączyliśmy ich z gry i to my mieliśmy przewagę  wygrywając tę część meczu 4:0 nie dopuszczając ich  do groźnych sytuacji.

Oczywiście jakość gry pozostawiała wiele do życzenia w jednej jak i drugiej drużynie. Poza pierwszymi paroma minutami i dominacją Polonii był to mecz walki, drużyny nie pozostawiały sobie miejsca do rozgrywania piłki stąd gra była szarpana i chaotyczna a o zwycięstwie decydował cechy wolicjonalne, detale i błędy.

Jednak właśnie w takim spotkaniach rodzi się charakter drużyny dlatego możemy być dumni z naszych chłopaków za to że potrafili się podnieść i zostawili na boisku tyle zdrowia i walki. Pokonali topową drużynę Mazowsza w meczu w którym z góry skazywani byli na porażkę jak pozostałe ekipy w naszej grupie tym samym wskakując na fotel lidera swojej grupy!

To ogromny sukces naszej drużyny i doskonała motywacja do dalszej pracy aby w kolejnych meczach do tego ogromnego zaangażowania i determinacji dołożyć jeszcze więcej jakości i spokoju w grze aby grać „swoje” nie tylko w meczach ze słabszymi rywalami ale także z tymi renomowanymi i wyselekcjonowanymi. 

Powołanie na mecz z Polonią Warszawa

2014-09-17

Poniżej znajduje się lista zawodników powołanych na jutrzejszy mecz z Polonią Warszawa. Wszyscy powołani spotykają się w klubie o godz. 16.15 z legitymacjami i w dresach klubowych. Osoby nie powołane mają jutro wolne natomiast przychodzą na trening w piątek o godz. 17.30.

1. Jan Pawelec
2. Antek Wiśniewski
3. Kuba Podębski
4. Marcel Markiewicz
5. Michał Komar
6. Łukasz Kozlowski
7. Krystian Syta
8. Szymon Falkiewicz
9. Norbert Wilk
10. Bartek Głuszak
11. Maciej Gąsiorowski
12. Piotr Tarnas
13. Oskar Śródka

Komplet punktów w pierwszych dwóch meczach

2014-09-14

Armado – KS Ursynów 9:4

W ostatni czwartek nasza drużyna wreszcie miała szansę zadebiutować w rozgrywkach MZPN 2014/2015 w zaległym meczu 1 kolejki. Naszym przeciwnikiem był nie byle kto bo drużyna KS Ursynów czyli lokalny rywal, który miał z nami walczyć o prymat na Ursynowie.

Derby jak to derby zawsze wywołują dodatkowe emocje i trochę stresu. Ten niestety nad wyraz udzielił się naszym chłopcom ponieważ mimo wielkiej ochoty do gry źle weszli w to spotkanie. Wiele strat, złe ustawienie, błędy w obronie i zbyt wiele miejsca zostawianego przeciwnikowi spowodowało, że szybko straciliśmy bramkę.

Na szczęście z każdą kolejną minutą odzyskiwaliśmy spokój i pewność siebie a co za tym idzie zaczynaliśmy dominować przeciwnika co umożliwiło wyrównanie stanu meczu na 1:1. W momencie gdy wydawało się że jesteśmy już na dobrej drodze do wygranej i w pełni kontrolujemy wydarzenia na boisku przeciwnik wyprowadza kolejną skuteczną kontrę i ponownie wychodzi na prowadzenie.

Tak wyglądał początek spotkania- my staraliśmy się grać piłką i budować kolejne akcje ofensywne na połowie przeciwnika a oni wyprowadzali groźne kontrataki, które zakończyły się finalnie stratą dwóch bramek.

Druga część meczu to już nasza totalna dominacja, kolejne zdobywane bramki a przede wszystkim dobra gra mogą cieszyć. Wygrywaliśmy mnóstwo pojedynków 1x1, zagrywaliśmy wiele piłek prostopadłych a przede wszystkim graliśmy blisko przeciwnika. Wszystkie te elementy w sposób szczególny ćwiczyliśmy podczas obozu w Poddąbiu dlatego satysfakcja jest tym większa.

Druga część meczu to poza dobrą i skuteczną grą także wiele zmian personalnych. W czwartek grali wszyscy i każdy dał z siebie wszystko. Warto zaznaczyć, że w 3 kwarcie przeciwnik nie oddał żadnego strzału na naszą bramkę a pod koniec czwartej poczuliśmy się już zbyt pewnie i przy prowadzeniu 9:2 pozwoliliśmy sobie na szkolne błędy w obronie, które spowodowały stratę 2 bramek. To dobra lekcja, że gra się do końca i nie tylko w ofensywie ale także czujnie i pewnie w obronie. Nie najważniejsze jest ile bramek nastrzelamy przeciwnikowi ale jaki obraz gry zaprezentujemy do ostatniej minuty meczu.

Oceniając to spotkanie należy pochwalić chłopaków za zaangażowanie i dobrą przemyślaną grę na szczególne słowa uznania zasłużył Piotr Tarnas strzelec paru bramek. Martwi jedynie chaotyczny początek i niepotrzebne rozluźnienie w końcówce, jednak są to elementy, które można poprawić. Dobrze, że w końcu rozpoczynamy rozgrywki, z niecierpliwością czekamy na więcej.

SF Warszawa – Armado 0:3 (walkower)

Niestety w weekend nie było nam dane rozegranie kolejnego meczu ligowego. W piątek późnym wieczorem otrzymaliśmy informacje z Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej o wycofaniu się z rozgrywek naszego rywala stąd wynik meczu został zweryfikowany jako walkower na naszą korzyść. Kolejny mecz czeka nas już w najbliższy czwartek. Rywal będzie szalenie wymagający- Polonia Warszawa w najmocniejszym składzie bije wszystkich kilkunastoma bramkami my jednak zrobimy wszystko aby się im postawić.

Zapraszamy:)


Owocny przedsezonowy sprawdzian

2014-09-08

KS Armado – Agrykola  3:1
KS Armado - Akademia Sportu  7:1

W piątkowy wieczór drużyna rocznika 2004/05 odbyła próbę generalną przed startem rozgrywek ligowych, która będzie miała miejsce już w najbliższy czwartek. Z racji dwóch przełożonych kolejek zależało nam na rozegraniu spotkań z silnymi drużynami tak aby poznać odpowiedź na pytanie o miejsce w którym obecnie się znajdujemy. Ciężka praca na obozie przygotowawczym miała zaowocować poprawą jakości gry, większą wytrzymałością i szybkością. Obserwując 2 rozegrane spotkania z zespołami Agrykoli i Akademii Sportu czyli naszymi rywalami z poprzedniego sezonu możemy śmiało zaliczyć je jako udane sprawdziany.

W grze widać było dojrzałość, zrozumienie i współpracę między poszczególnymi formacjami. Pozytywów w mojej opinii było jednak znacznie więcej- 2 bramki strzelone po rzutach rożnych, skuteczny pressing, czy często odpowiednia asekuracja dają nadzieję na dobre wyniki w rozpoczynającym się sezonie. Widać, że mozolnie ćwiczone na treningach elementy rozegrania czy też stałe fragmenty znajdują swoje odzwierciedlenie podczas gry, widać powtarzalność i pomysł.

Cieszy również dobre przygotowanie fizyczne. Na tle obu rywali byliśmy szybsi, silniejsi i bardziej waleczni. Brawo!

Oczywiście nie wystrzegaliśmy się pewnych błędów szczególnie w kryciu, asekuracji i grze 1x1 w defensywie gdzie szczególnie na początku zbyt łatwo dawaliśmy się ogrywać. Jest to z całą pewnością materiał do dalszej pracy, która wyeliminuje widoczne w naszej grze mankamenty.

Tak czy inaczej chłopakom należą się słowa pochwały, wykonali dobrą pracę, która powinna odpowiednio ich nastroić przed zbliżającymi się meczami ligowymi!


Planowe zwycięstwo na zakończenie sezonu

2014-06-17

SF Mokotów -  Armado 2:9

W sobotę rozegraliśmy nasz ostatni mecz w sezonie. Naszym przeciwnikiem była drużyna SF Mokotów, która zamyka  tabelę dlatego też wszyscy liczyliśmy na dobry wynik a przede wszystkim dobry styl. Po meczu myślę, że możemy być usatysfakcjonowani choć mecz wcale nie okazał się spacerkiem. Wyraźną przewagę bramkową osiągnęliśmy dopiero w czwartej kwarcie, wcześniej nie potrafiąc „dobić” przeciwnika, który  w porównaniu z zeszłą rundą zrobił duże postępy, szczególnie w aspekcie gry obronnej.

Od początku jakościowo przewyższaliśmy przeciwnika o parę klas. Graliśmy piłką, dokładnie i cierpliwie budując akcje ofensywne, brakowało tylko finalnego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Dwie strzelone przez nas bramki nie zamykały meczu, wręcz przeciwnie pozwalały przeciwnikowi nadal wierzyć w końcowy sukces dlatego też po jednym ze stałych fragmentów gry tracimy bramkę na 1:2. Nasza przewaga była widoczna przez całe spotkanie jednak przy naszej słabszej postawie w 3 kwarcie i „bałaganie”, który wytworzył się na boisku przeciwnik raz na jakiś czas zagrażał naszej bramce.

 Przed ostatnią kwartą powiedzieliśmy sobie po męsku, że tak dalej wyglądać nie może, chcieliśmy uspokoić grę i wrócić do grania piłką. Tak też się stało ostatnia część meczu była festiwalem naszych możliwości. Szybka gra na 1-2 kontakty, częste piłki prostopadłe a także celne uderzenia na bramkę pozwoliły zdobyć 6 goli.

 Przyjemnie jest po raz kolejny słyszeć pozytywne opinie od ludzi, którzy oglądają i oceniają grę chłopaków z boku. Tym razem sędzia po meczu bardzo pochlebnie wypowiadał się o sposobie gry naszego zespołu i cechującej ją dojrzałości. Szkoda tylko, że po raz kolejny zdarza nam się słabszy okres podczas meczu, chwila rozluźnienia i dekoncentracji, która powoduje niepotrzebną nerwowość i zamieszanie na boisku.

W ten sposób kończymy pierwszy, premierowy sezon ligowy w naszej akademii. Chłopcy z naszego rocznika przetarli szlak młodszym kolegom, którzy po wakacjach pójdą w ich ślady dołączając do rozgrywek rocznika 2005.

Patrząc na ten sezon z tej perspektywy należy być dumnym z wyniku, który udało się nam osiągnąć. 4 miejsce(podobnie jak po rundzie jesiennej)  zaraz za dużymi warszawskimi klubami na 11 drużyn grających w naszej grupie  to rezultat, który powinien cieszyć.

Oczywiście pozostaje pewien niedosyt ponieważ każdy, kto interesował się grą chłopaków jesienią i podczas zimowych sparingów kiedy to wygrywaliśmy z najlepszymi świetnie zdaje sobie sprawę, że stać ich było na 2 lokatę, co udowodnili  wygrywając nie raz z Agrykolą i Gwardią. Do Agrykoli (z którą od zeszłej rundy wygraliśmy pewnie z 5 razy nie przegrywając ani jednego spotkania) i zajmowanego przez nią 3 miejsca straciliśmy finalnie 1 punkt przegrywając w tej rundzie przynajmniej 2 wygrane mecze, które mogły dać nam potrzebne punkty. Z Gwardią z kolei przez większość meczu wygrywaliśmy tracąc zwycięstwo w ostatniej minucie. Taka jest piłka a tym bardziej piłka dziecięca. Dużo w niej przypadkowości i  zaskakujących wyników i mało stabilizacji i powtarzalności. Poszczególne zespoły potrafią raz zagrać świetny mecz żeby zaraz potem zostać gdzieś myślami i przegrać w słabym stylu. Takie sytuacje będą zdarzać się jeszcze nie raz wielu drużynom(może poza tym czołowym, które nawet przy słabszej postawie mają na tyle duży potencjał aby odnieść zwycięstwo), nie ominęły również naszego zespołu przynosząc 3-4 bolesne porażki. Szkoda tylko spotkań, które bezwzględnie powinniśmy wygrać, ponieważ wygrywając 2 bramkami, prowadząc grę nie można robić takich prezentów jakie zrobiliśmy Gwardii i Irzykowi. Gdybyśmy wygrywali te spotkania ocena tej rundy byłaby zgoła odmienna .

Trzeba też wspomnieć o presji jaka spadła na chłopaków po udanej rundzie jesiennej i owocnej zimie gdzie wygrywaliśmy wszystko i z każdym. Wszystko zaczęło się bardzo dobrze od zwycięstwa z Agrykolą na ich boisku jednak gdy dość pechowo  podwinęła nam się noga w meczu z Akademią Sportu czy Gwardią z chłopaków zeszło powietrze, a w ich poczynania coraz częściej wkradała się nerwowość, brakowało zaś pewności siebie i błysku choćby z zimowych sparingów.

W przyszłym sezonie wg reformy rozgrywek przyjdzie nam grać w 2 lidze (pierwsze 3 drużyny awansowały do 1 ligi) i z mojego punktu widzenia jest to dobra wiadomość ponieważ unikniemy gry z najsilniejszymi drużynami na Mazowszu z którymi wysokie porażki nic nie wnoszą do rozwoju chłopaków powodując tylko podłamanie i zachwianą ocenę swojej wartości. Przyjdzie nam się mierzyć z zespołami na naszym poziomie co z całą pewnością zweryfikuje nasze możliwości. Jeżeli zdamy ten test za rok wejdziemy do najwyższej klasy rozgrywkowej dojrzalsi i bogatsi w nowe doświadczenia.

Oceniając ten sezon dla mnie trenera najważniejsze są postępy, które obserwuję u chłopaków na każdym treningu. Ich umiejętności i wyższość nad przeciwnikiem była widoczna często nawet w tych przegranych spotkaniach. Dojrzałość w grze i próba grania akcji o wysokim poziomie trudności z czasem przyniesie pożądane efekty. Owszem zdarzały się im słabsze momenty, chwile dekoncentracji, proste błędy w defensywie  czy też po prostu brakowało zaangażowania, jednak nigdy nie szliśmy na łatwiznę, zawsze staraliśmy się budować nasze akcje od własnej bramki, angażując przy tym zawodników wszystkich formacji.

Przed nami obozy letnie, na których będziemy chcieli skorygować pojawiające się błędy, poprawić naszą grę w defensywie i poprawić skuteczność naszych ataków. Czeka nas również ciężka praca nad przygotowaniem fizycznym, głównie motoryką i wytrzymałością tak, aby przyszły sezon również na bazie zdobytych doświadczeń  okazał się jeszcze lepszym od tego pierwszego.

Naszym wiernym kibicom dziękujemy za wsparcie i za to że byli z nami przez cały ten czas, na przyszłość prosimy o więcej cierpliwości i spokoju,  już teraz zapraszając na kolejny, miejmy nadzieję, udany sezon.

Profilaktyczne badania USG stawów kolanowych

2014-06-14

Szanowni Państwo jest nam niezmiernie miło poinformować, iż w ramach współpracy naszej akademii z kliniką FIZJO-MED Poland nasi zawodnicy zostaną objęci akcją bezpłatnego badania USG stawów kolanowych. Zazwyczaj kosztowne badania nasi zawodnicy będą mieli robione bez żadnych kosztów w ramach profilaktycznych akcji zdrowotnych. Za co bardzo dziękujemy naszemu partnerowi!

To z całą pewnością kolejny projekt, który wyróżnia naszą Akademie na tle innych klubów i uwidacznia jak dużą rolę w naszej szkółce przykładamy do prawidłowego rozwoju psycho-fizycznego dzieci.

Pragniemy również przypomnieć, że w ramach naszej współpracy wszyscy nasi zawodnicy mają zagwarantowany stałą, profesjonalną opiekę fizjoterapeutyczną a także możliwość bezpłatnych konsultacji. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdą Państwo na stronie www.terapia-manualna.com w zakładce Zawodnicy Armado.

Termin: Poniedziałek 16.06.2014

Miejsce badań: Klinika Fizjo-Med. Poland ul. Różana 51

Czas badania to 15 minut. W pierwszej kolejności z okresowych badań skorzysta grupa 2004/05 A.

Harmonogram badań stawów kolanowych.

1. 17:30 Bartosz Głuszak

2. 17:45 Piotr Tarnas

3. 18:00 Krystian Syta

4. 18:15 Maciej Gąsiorowski

5. 18:30 Michał Gąsiorowski

6. 18:45 Łukasz Kozłowski

7. 19:00 Marcel Markiewicz

8. 19:15 Michał Komar

9. 19:30 Norbert Wilk

10. 19:45 Antek Wiśniewski

11. 20:00 Oskar Śródka

12. 20:15 Marcel Żelazny

13. 20:30 Szymon Falkiewicz

14. 20:45 Jan Pawelec


Powrót na zwycięski szlak..

2014-06-12

Armado – Hubertus 18: 1

Armado – UKS 141 4:3

Zeszły tydzień upłynął nam na ciężkiej pracy, rozmowach indywidualnych i próbach mających na celu dotarcie do chłopaków i zaszczepienia w nich wiary we własne umiejętności a zarazem zmotywowanie do walki w zbliżających się meczach. Nie było to łatwe zadanie ponieważ dobrze działająca jeszcze zimą maszyna zacięła się po pechowych jednobramkowych porażkach , które srogo rozprawiły się z naszymi celami i marzeniami na ten sezon. Po tym wszystkim zeszło z nas powietrze, brakowało walki, animuszu a przede wszystkim wiary i dążenia do zwycięstwa które zawsze cechowało naszą grę.

Dlatego właśnie zorganizowaliśmy sparing z Hubertusem Zalesie, czołową drużyną grupy VI, który miał dać szansę gry bez stresu i presji a przede wszystkim pozwolić uwierzyć w siebie i ponownie wejść na zwycięski szlak…

Zadanie zostało wykonane z nawiązką a zwycięstwo 18:1 mówi samo za siebie.. Dla mnie najważniejsze było jednak to że na twarzach chłopaków ponownie pojawiła się radość z gry, walka, zaciętość i chęć zwycięstwa. Było to już widać na wtorkowym treningu, kiedy to każdy w 100% angażował się w każde ćwiczenie.

Prawdziwym testem miał być jednak mecz ligowy z odmienioną drużyną UKS 141, która to dopiero co pokonała dość gładko Agrykolę…

I to zadanie zostało wykonane choć nie było już tak łatwo, miło i przyjemnie..

Mecz rozpoczął się od naszych zdecydowanych ataków, w tym okresie akcja za akcją sunęła na bramkę przeciwnika a nasza gra wyglądała naprawdę bardzo dobrze…graliśmy dokładnie, szybko i widowiskowo brakowało tylko skuteczności, która mogła zapewnić nam spokojny przebieg spotkania i kilkubramkowe prowadzenie… Ładna, szybka i składna gra została dostrzeżona przez trenera i rodziców gości, którzy po meczu chwalili naszą drużynę za jakość gry i umiejętności. Bardzo dziękujemy! Wreszcie przypominaliśmy drużynę, która zimą wygrywała z najlepszymi w swojej kategorii. Po bramce na 1:0 wydawało się że wszystko pójdzie z górki jednak niestety po raz kolejny odezwały się demony przeszłości i po jednym ze sporadycznych kontrataków gości i indywidualnym błędzie w kryciu tracimy bramkę na 1:1 a potem na 1:2.

Od tego momentu gra nie była już tak składna i atrakcyjna dla oka a w nasze poczynania wkradała się nerwowość jednak co ważne do samego końca nie zabrakło nam wiary w zwycięstwo i walki o zmianę wyniku. To my przez praktycznie cały mecz prowadziliśmy grę stwarzając sobie mnóstwo sytuacji jednak piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki gości. Strzały, które oddawaliśmy były za słabe, niecelne lub nieprzygotowane. Na szczęście po jednej z akcji wyręczyli nasz goście strzelając sobie samobója a na koniec odmieniony Piotrek Tarnas zdobywając swoją drugą bramkę przesądził losy spotkania dając nam upragnione zwycięstwo w tym trudnym meczu.

Mimo zafundowanego nam horroru i jeszcze wielu mankamentów brawo za walkę i brawo za wiarę, szkoda słabej skuteczności i zdarzających się momentów dekoncentracji i przestojów w grze. Jednak w tych okolicznościach i momencie słabszego okresu chłopcy pokazali, że potrafią i chcą i za to im bardzo dziękuje…


Przygnębiająca seria porażek

2014-06-02

Armado - UKS Irzyk 2:3

BKS 7 - Armado       6:2

Ostatnie mecze naszej drużyny to przygnębiające pasmo nieszczęść i niespodziewanych porażek. Zapewne każdego z nas boli to w mniejszym lub większym stopniu bo nikt nie lubi przegrywać czy też patrzeć na porażkę swoich najbliższych. To przygnębiające i rozczarowujące jednak w tym wszystkim musimy pamiętać, że jest to rywalizacja dzieci a nie seniorów i w pełni ukształtowanych piłkarzy. Każdy trener zajmujący się na poważnie pracą z juniorami ma podobne doświadczenia a mam tu na myśli przede wszystkim wahania „formy” i problem z jej stabilizacją. Dzieje się tak ponieważ u dzieciaków poza nabytymi umiejętnościami czy też przygotowaniem fizycznym dochodzi szeroko rozumiana psychika czyli emocje, koncentracja i motywacja która ma ogromny wpływ na końcowy efekt rywalizacji.

Przykładów nie trzeba szukać daleko choćby klub z tradycjami jakim jest Agrykola i ich drużyna, która jesienią wygrywała wszystko a teraz wszystko przegrywa, czy też nasz ostatni rywal z Bemowa, który na początku rozgrywek przegrywał wszystkie mecze a teraz gra jedną z fajniejszych „piłek” w lidze i Irzyk, który dobre mecze przeplata wstydliwymi porażkami. Tak właśnie wygląda piłka młodzieżowa w której trudno o powtarzalność i regularność. Raz można zagrać super mecz czy też dobrze wyglądać na treningu żeby za 2 dni w meczu zaprezentować się dramatycznie słabo.

Tak dzieje się i w naszym przypadku, na treningach pracujemy sumiennie i z tygodnia na tydzień dostrzegam postępy w wyszkoleniu technicznym i taktycznym drużyny a potem w meczu wystarczy drobne niepowodzenie aby w grę wdarła się nerwowość i chaos, który prowadzi do porażki.

Przecież nasze dwie z 3 ostatnich porażek przytrafiły się w momencie gdy prowadziliśmy już 2:0, żeby finalnie przegrać 1 bramką

Ostatni zaś mecz, również zaczęliśmy od ataków tyle tylko, że nieskutecznych a rywal 3 razy wychodząc z kontrą zdobył 3 bramki po naszych kardynalnych błędach. Po takich ciosach trudno się podnieść, jednak to nie do końca nas usprawiedliwia. W sytuacji straty bramki nie powinno schodzić z nas powietrze wręcz przeciwnie taka sytuacja powinna motywować do jeszcze większego wysiłku. Trzeba jasno powiedzieć, że zagraliśmy najsłabszy mecz w lidze, szczególnie na tle walecznego i dobrze dysponowanego przeciwnika dla którego byliśmy tłem. Po nieudanym (koszmarnym) początku strach i nerwowość w naszych poczynaniach była widoczna gołym okiem a objawiała się szybkim pozbywaniem się piłki i licznymi stratami. Nie było ruchu bez piłki, dokładnych podań i zaangażowania i to u naszych czołowych zawodników!

Porażki bolą szczególnie w perspektywie udanej rundy jesiennej a także okresu zimowego. To dzięki nim uwierzyliśmy, że bez problemu zdołamy poprawić jesienny wynik a gdy noga się podwinęła(z rewelacja tej rundy) zaczęły się schody. Przecież chłopcy od zimy i wygranych z najlepszymi zespołami w swoim roczniku nie zapomnieli jak się rozgrywa, przyjmuje czy podaje piłkę…

W pewnym momencie pojawiła się blokada, zniechęcenie i zmęczenie psychiczne, które nie pozwala im sprzedać swoich umiejętności. Jak widać nie dotyczy to tylko nas, szkoda tylko że mimo spadku formy, który kiedyś musiał się zdarzyć nie potrafiliśmy choćby walką i zaangażowaniem przechylić szali zwycięstwa w dwóch praktycznie wygranych meczach… wtedy już teraz cieszylibyśmy się z 2 lub 3 miejsca a nastroje byłyby zgoła odmienne, zabrakło tak niewiele..

Jednak nie należy tego za długo rozpamiętywać, pamiętajmy, że na tym etapie najważniejszy jest rozwój chłopców, umiejętności a nie wynik a że potrafimy pokazaliśmy niejednokrotnie i to z najlepszymi. Dlatego bierzemy się do pracy i zrobimy wszystko aby już w najbliższy weekend odwrócić tą niechlubną passę a zaraz potem udamy się na wakacje aby złapać trochę oddechu i dystansu od cotygodniowego grania.


Przegrana w ostatniej minucie

2014-05-18

Gwardia – Armado 6:5

W czwartek rozgrywaliśmy spotkanie, które w finalnym rozrachunku miało decydować o kolejności w górnej części tabeli na koniec sezonu. Spotkanie zapowiadało się szalenie atrakcyjnie również z powodu wyrównanego poziomu obu drużyn i zawsze zaciętych pojedynków, które ze sobą toczą. Na jesień padł remis tak więc to spotkanie niosło ze sobą spory ciężar gatunkowy.

Od pierwszych minut spotkania to my lepiej radziliśmy sobie z presją świetnie wchodząc w mecz i szybko strzelając 2 bramki, bezapelacyjnie dominując na boisku. Warto dodać, że poza składną, ładną dla oka grą powinniśmy prowadzić 3:0 ponieważ prawidłowo zdobytej bramki nie uznał sędzia, który swoją decyzją zdziwił wszystkich z trenerami gospodarzy włącznie. Kto wie jak wtedy potoczył by się ten mecz..

Gdy zanosiło się już na łatwe i wysokie zwycięstwo naszej drużyny dostajemy kuriozalną bramkę na 1:2 z połowy boiska, którą uwaga…zdobywa bramkarz Gwardii. W tym momencie coś zacięło się w naszej drużynie, pewność siebie i spokój w rozegraniu zaczęła zastępować niepotrzebna nerwowość i chaos, który prowadził do grania najprostszymi środkami tzn. długą piłką. Mimo tłumaczeń i prób zmiany taki obraz gry utrzymywał się niestety przez resztę spotkania o co mam największe pretensje do chłopaków. Mecz się wyrównał i coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy Gwardii. Nie graliśmy tego co potrafimy, brakowało przyjęcia piłki, odpowiedniego zastawienia i grania po ziemi na 1-2 kontakty oraz spokoju. Gwardia za to po otrząśnięciu się z naszej dominacji na początku spotkania zaczęła grać piłką dokładając sporo walki.

Mimo słabszej postawy, dzięki walce i determinacji, których tym razem nie brakowało przez większość spotkania, to my byliśmy na prowadzeniu jeszcze parę minut przed końcem, wygrywając 5:4. Niestety w ostatniej kwarcie przydarzył się najgorszy scenariusz. Najpierw gospodarze wyrównali a minutę przed końcem, ku szalonej radości swoich kibiców, zdobyli zwycięską bramkę.

Jak można podsumować to spotkanie…”szkoda” ponieważ przegraliśmy wydawałoby się wygrany mecz, „szkoda” bo poza bardzo dobrym początkiem nie zagraliśmy tego na co nas stać, wreszcie „szkoda” bo nieraz pokazaliśmy, że grając na swoim poziomie jesteśmy w stanie spokojnie wygrać z kolegami z Mokotowa. Nie pozostaje nic innego jak tylko pogratulować Gwardii bardzo dobrego meczu, wiary w zwycięstwo i walki do samego końca a zarazem życzyć wielu sukcesów w przyszłości. Widać u chłopaków ogromny potencjał i dobrą pracę trenerów.

Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze temat atmosfery na trybunach. Jest mi przykro że rywalizacji chłopców w tym wieku towarzyszą tak niezdrowe emocje, które przenoszą się później na boisko i mowa tu o jednej jak i drugiej stronie.

W opinii nas trenerów mecz był zacięty, pełen walki i zaangażowania ale czysty i bez złośliwości dlatego szkoda, że u niektórych rodziców emocje wzięły górę w ocenie niektórych sytuacji boiskowych.


Wysokie, zasłużone zwycięstwo po porażce z Legią

2014-05-11

Armado – Delta Warszawa 12:0 (7:0)

W sobotni poranek przyszło nam się mierzyć z drużyną Delty Warszawa. Pojedynek z kolegami z Mokotowa potraktowaliśmy bardzo poważnie ponieważ w tym sezonie wyczerpaliśmy już limit potknięć i wpadek, nauczyliśmy się również mam nadzieje nie lekceważyć rywali i w każdym meczu walczyć na 100%. Mecz ten również miał być świetnym przetarciem przed ważnym spotkaniem z Gwardią Warszawa i próbą zmazania plamy po wstydliwej, wysokiej porażce z Legią.

Wydaje się, że wszystkie cele udało się spełnić. Wygraliśmy w pełni zasłużenie, przekonywująco, tworząc sobie mnóstwo sytuacji bramkowych. Co ważne pokazaliśmy również charakter i to przez całe spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty. Kluczem do sukcesu okazał się zdecydowany, agresywny pressing na połowie przeciwnika, dzięki któremu odbieraliśmy mnóstwo piłek kończąc akcje celnymi, silnymi strzałami. Skuteczność mogłaby być wyższa, ale nie ma co narzekać, i tak stała na zadowalający poziomie. Brakowało jedynie dłuższego utrzymywania się przy piłce, gry większą ilością podań. Oczywiście zaprezentowaliśmy wiele akcji na 1-2 kontakty, po których ręce same składały się do oklasków jednak wymagam od chłopaków więcej. Chciałbym aby naszą grę cechowała zespołowość, przegrywanie piłek przez obrońców i budowanie akcji od tyłu. Dziś gra przeciwnika i nasz skuteczny odbiór pod ich bramką trochę ograniczył nam taką możliwość i spowodował, że większość bramek padała po szybkim ataku czy też odbiorze w strefie obronnej Delty. Parę razy zdrzemnęła się też nasza obrona, która po błędach w kryciu dopuściła do sytuacji sam na sam, z których na szczęście z sukcesem wychodził nasz bramkarz Antek Wiśniewski. Ten element zdecydowanie do poprawy szczególnie przed meczem czekającym nas w czwartek. Na wyróżnienie zasłużył dziś zdecydowanie Szymon i Krystian, którzy byli motorem napędowym naszego zespołu walcząc i świetnie grając w odbiorze. Poza odbiorami grali też wiele świetnych piłek i celnie uderzali na bramkę przeciwnika- brawo! Bardzo dobry mecz zagrał też Maciek, strzelec 3 bramek, który coraz pewniej dobija się do pierwszego składu.

Reasumując chłopcy pokazali w ten weekend, że potrafią grać w piłkę, potrafią zostawić zdrowie na boisku i nie składają broni w walce o najwyższe lokaty. Wierzę, że ten mecz pozwoli im uwierzyć w siebie i jeszcze bardziej zmobilizuje do pracy i walki w następnych meczach.


Rocznik 2004/2005

  

Trener Bartosz Bilski

 

Antek Wiśniewski

Antek
Wiśniewski

Arek Wilczyński

Arek
Wilczyński

Bartek Czekaj

Bartek
Czekaj

Bartek Głuszak

Bartek
Głuszak

Bartek Leśniewski

Bartek
Leśniewski

Janek Pawelec

Janek
Pawelec

Krystian Syta

Krystian
Syta

Kuba Jóźwiak

Kuba
Jóźwiak

Kuba Podębski

Kuba
Podębski

Łukasz Kozłowski

Łukasz
Kozłowski

Maciej Gąsiorowski

Maciej
Gąsiorowski

Marcel Markiewicz

Marcel
Markiewicz

Marcel Żelazny

Marcel
Żelazny

Michał Gąsiorowski

Michał
Gąsiorowski

Michał Komar

Michał
Komar

Norbert Wilk

Norbert
Wilk

Oskar Śródka

Oskar
Śródka

Piotr Tarnas

Piotr
Tarnas

Sergiusz Narosz

Sergiusz
Narosz

Szymon Falkiewicz

Szymon
Falkiewicz